wPolityce.pl: Ważna jest więź z lokalną społecznością

wPolityce.pl: Kandyduje Pani na burmistrza Marek, sporego miasta pod Warszawą. I chyba możemy mówić o dość typowej sytuacji: bliskość stolicy, jak każdego wielkiego miasta, stwarza dla mieszkańców dużo szans, ale też powoduje trudności w integracji. Czy to się da połączyć? Jak w takim mieście planować rozwój? W czym widzieć szanse, a gdzie są zagrożenia?

SYLWIA MATUSIAK, kandydatka Prawa i Sprawiedliwości na burmistrza podwarszawskich Marek: Ma pan rację, Marki to już prawie 30 tysięczne miasto graniczące z Warszawą. Wielu mieszkańców Marek pracuje w Warszawie, młodzież jeździ do szkół czy na uczelnie. Dla Markowian bardzo ważne jest, aby pomiędzy Warszawą, a Markami była szybka i sprawna komunikacja, by nie musieli stać godzinami w korkach, żeby nie musieli kupować dodatkowych biletów na transport publiczny.

Oczywiście szansą jest ogromny warszawski rynek pracy, dla młodzieży to, że mają stosunkowo niedaleko na uczelnie czy do warszawskich szkół średnich. Bycie w aglomeracji warszawskiej stwarza szanse na zgodną współpracę obu samorządów, z korzyścią dla wszystkich mieszkańców. To także szansa na nadrabianie wieloletnich zapóźnień cywilizacyjnych w zakresie infrastruktury miejskiej. Zintegrowane Inwestycje Terytorialne mogą być ku temu doskonałym narzędziem, trzeba tylko zacząć skutecznie wykorzystywać unijne fundusze. Ale ważna jest także więź z lokalną społecznością.

Dlatego nie można dopuścić, by podwarszawskie miejscowości były jedynie sypialniami, bez bogatej oferty spędzania wolnego czasu dla swoich mieszkańców. Lecz żeby spełnić ten warunek trzeba dać mieszkańcom możliwość realnego wpływania na rozwój najbliższej okolicy, w której mieszkają. Dzięki temu Markowianie mogą się poczuć gospodarzami we własnym mieście, kreować wspólną przestrzeń publiczną i to znacznie lepiej zintegruje lokalną społeczność, niż organizowanie kolejnego jarmarcznego festynu z okazji dnia czystej wody albo wolnej środy itp.

Ale praca w samorządzie to nie nowość dla Pani. Jakim generalnie doświadczeniem zawodowym może się Pani pochwalić?

W poprzednich wyborach z powodzeniem kandydowałam do Rady powiatu wołomińskiego, uzyskując najlepszy wynik spośród wszystkich kandydatów. Od listopada 2013 do września bieżącego roku pełniłam funkcje zastępcy burmistrza Marek. Uznałam jednak, że obecnemu burmistrzowi, po 18 latach pełnienia swej funkcji, brakuje świeżego spojrzenia na Marki i determinacji do przeprowadzania zmian oczekiwanych przez mieszkańców.

Jako radna, a później wiceburmistrz mogę pochwalić się kilkoma sprawami, które zrealizowałam w interesie mieszkańców Marek. Zainicjowałam akcję „Marki w pierwszej strefie”, która po zebraniu ponad 2,5 tyś podpisów poparcia zaowocowała tańszymi biletami komunikacji miejskiej dla mieszkańców Marek. Przyczyniłam się do ograniczenia ruchu dużych ciężarowych (TIR) przez miasto Marki, oraz wprowadziłam na terenie naszego miasta bezpłatne, monitorowane parkingi rowerowe BIKE&RIDE. Dzięki moim zabiegom w starostwie powiatu wołomińskiego zabezpieczono środki finansowe na remont powiatowych ulic- Sosnowej i Kościuszki a także uzyskałam wszelkie pozwolenia oraz finansowanie dla powołania w Markach fili Wydziału Komunikacji.

Będąc zastępcą burmistrza rozpoczęłam prace związane z rewitalizacją mareckiej przestrzeni publicznej m.in. Parku Briggsów, zbiornika Konne oraz zbiornika Meksyk. Postarałam się także o wprowadzania dla rodzin wielodzietnych systemu zniżek i rabatów udzielanych przez mareckich przedsiębiorców. Z mojej inicjatywy również powstała bezpłatna szkoła rodzenia, dostępna dla wszystkich mieszkanek Marek, a także powiatowy program polityki prorodzinnej „TAK RODZINA”. Ostatnimi moimi działaniami było zainicjowanie programu – upowszechnienie zasad prawidłowego żywienia wśród dzieci i młodzieży – efektem, którego będzie między innymi eliminacja „śmieciowego” jedzenia ze sklepików szkolnych oraz przygotowanie rozwiązań prawnych, które umożliwią powołanie Mareckiej Rady Seniorów.

Czy praca w samorządzie faktycznie może być oderwana, jak sugeruje premier Ewa Kopacz, od wszelkich kwestii ideowych? Czy samorządowiec powinien jednak mieć jakiś świat wartości do którego się odwołuje „Co jest ważne dla Pani”

Z jednej strony samorząd to troska o codzienne, przyziemne sprawy mieszkańców, o dobry stan dróg, bezpieczne ulice, zadbane skwery, parki, ścieżki rowerowe, miejsca w przedszkolach i szkołach. To rzeczy, które powinny być zagwarantowane i trudno w nich dostrzec jakieś elementy ideowe. Ale oczywiście nie da się pracy samorządowca umieścić w próżni aksjologicznej. Takie wartości jak patriotyzm, uczciwość, służba, troska o dobro wspólne, rzetelność wynikają z określonego systemu wartości. Uważam, a mam nadzieję, że pogląd ten podziela większość Polaków, że samorządowiec bez odwoływania się do świata wartości, łatwo może ulec pokusom, i zamiast troszczyć się o dobro wspólne, realizować tylko własne interesy lub jakiś lokalnych sitw. Nigdy nie ukrywałam, że zasady którymi się kieruję są oparte o system wartości chrześcijańskich.

Promują one dobra uniwersalne, choćby takie jak: uczciwość, poświęcenie, troskę o bliźniego, poczucie odpowiedzialności za losy Ojczyzny, ideę służby, które niewątpliwie powinny być drogowskazem moralnym dla każdego samorządowca.

Wielkie media często próbują wykrzywiać obraz Prawa i Sprawiedliwości pomijając jak wielu młodych, wykształconych i ambitnych ludzi jest w tym środowisku. To powiedzmy – ma pani ekipę takich ludzi czy jest samotnym rodzynkiem?

Jeśli spojrzy pan na 31 tysięcy naszych kandydatów, którzy startują do różnych szczebli samorządu, to znajdzie pan tam tysiące przedstawicieli młodego pokolenia. Ludzi kompetentnych, odpowiedzialnych, dobrze przygotowanych do pełnienia funkcji w samorządzie i mimo często dość młodego wieku mających spore doświadczenie w życiu publicznym. Co bardzo ważne, ci ludzie, chcą pracować na rzecz swoich małych Ojczyzn, by w ten sposób budować pomyślność Naszej Ojczyzny.

Nie jestem samotnym rodzynkiem, mam wokół siebie grupę ludzi, na których będą się mogła oprzeć, jeśli Markowianie powierzą mi zaszczytną funkcję burmistrza Naszego Miasta. Wiem też, że w mareckim urzędzie jest wielu kompetentnych, uczciwych i rzetelnych urzędników, na których można liczyć. Ale przede wszystkim liczę na współpracę z mieszkańcami, którym nie jest wszystko jedno, jak wygląda ich miasto.

Wróćmy do spraw kampanii w aglomeracji warszawskiej. Mieszkańcy Marek wydają się przez platformerskie władze stolicy traktowani jako balast, był moment gdy jednocześnie zablokowano lub ograniczono większość wjazdów do stolicy, co wydłużyło podróż do nawet dwóch godzin. Do naszej redakcji nadeszło sporo listów w tej sprawie. Można się je postawie władz Warszawy przeciwstawić? Władze Marek nie mogą wywrzeć skuteczniejszej presji?

To wymaga dobrej woli ze strony władz Warszawy i zrozumienia, że współpraca jest w interesie wszystkich. Do tej pory nie było z tym najlepiej. A przecież mieszkańcy Marek, którzy pracują w Warszawie robią w niej zakupy, jedzą posiłki, więc Warszawa czerpie z nich zyski. W interesie władz Warszawy powinno być dobre skomunikowanie z okolicznymi miastami takimi jak Marki. Ważne są więc takie kwestie jak włączenie Marek do pierwszej strefy biletowej, to zachęci mieszkańców do korzystania z transportu publicznego i zmniejszy korki w stolicy. Jeśli zostanę burmistrzem to będę przekonywać, że współpraca jest w interesie wszystkich, a mając wsparcie mieszkańców Marek presja będzie zapewne skuteczniejsza.

I na koniec zapytam o drobną, ale ciekawą sprawę: może Pani liczyć na osobiste poparcie Jarosława Kaczyńskiego, który występuje z Panią na plakatach. Z czego to wynika? Nie wszyscy kandydaci PiS mogą przecież na to liczyć.

Tak, pan prezes Jarosław Kaczyński zgodził się na osobiste poparcie mojej kandydatury za co jestem bardzo wdzięczna. Lepszym adresatem z czego to wynika, byłby chyba jednak pan prezes. Ja mogę jedynie przypuszczać, że poparcie to wynika z faktu, że od ponad 12 lat związana jestem z Prawem i Sprawiedliwością. Pracowałam w Biurze Prasowym Klubu Parlamentarnego PiS, byłam jego dyrektorem, a później rzecznikiem prasowym, byłam także wicedyrektorem biura prasowego w kancelarii śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, pracowałam przy wielu kampaniach wyborczych PiS, nawet będąc już w zaawansowanej ciąży. Myślę, że pan prezes dostrzega takie zaangażowanie i fakt, że jestem z PiS nie tylko w chwilach zwycięstw, ale także w chwilach trudnych.

Więcej na portalu wSieci

rozm. gim

Komentarze wyłączone

WordPress.org - wdrożenie: ACTIVENET - projektowanie stron internetowych - Warszawa, Marki (zapytań: 46, generowano: 1,711s)