Marecki Ośrodek Kultury

Marecki Ośrodek Kultury
im. Tadeusza Lużyńskiego

ul. Fabryczna 2, 05-270 Marki
22 781-14-06, mokmarki@mokmarki.pl

Stowarzyszenie Marki-Pustelnik-Struga

Stowarzyszenie
Marki-Pustelnik-Struga
ul. Ząbkowska 64, 05-270 Marki

22 781 23 08,
501 550 416
tpaciorek@wp.pl

„MYŚMY WCIĄŻ DO NIEPODLEGŁEJ SZLI”

W  zimowy sobotni wieczór, 17 lutego Roku Jubileuszowego Anno Domini 2018

 Stowarzyszenie Marki-Pustelnik-Struga przy współpracy Mareckiego Ośrodka Kultury

zainaugurowało w Markach obchody 100-lecia Odzyskania przez Polskę Niepodległości. Patriotyczny nastrój stworzyły wiersze autorstwa markowianki Bogusławy Sieroszewskiej inspirowane poezją Juliusza Słowackiego i Jana Lechonia, piosenki o Sybirakach i Żołnierzach Wyklętych oraz muzyka Fryderyka Chopina w wykonaniu Krzysztofa Zajkowskiego.

W gościnnych progach Mareckiego Ośrodka Kultury,  mieszkańców Marek, sympatyków Stowarzyszenia, rodzinę poetki przybyłą z dalekiego Londynu oraz przyjaciół z Białołęki bardzo serdecznie powitał konferansjer Tomasz Paciorek.

Okazji do patriotycznej refleksji było więcej, ponieważ jak co roku 10 lutego, pamiętaliśmy o Sybirakach – o pierwszym transporcie naszych rodaków wywiezionych na Sybir w czasie drugiej wojny światowej  na rozkaz okrutnego przywódcy komunistycznej Rosji, Józefa Stalina. Nie możemy nigdy zapomnieć, że około miliona Polaków, może nawet więcej, wywieziono w bydlęcych wagonach w głąb sowieckiej Rosji – na Syberię, do Kazachstanu, w czterech masowych wywózkach koordynowanych przez NKWD, bezwzględną służbę bezpieczeństwa Stalina. Ponadto, już 1 marca będziemy po raz kolejny obchodzić Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, partyzantów z lasu, którzy nie pogodzili się z okupacją sowiecką, narzuconą Polsce przez Stalina tuż po uwolnieniu się spod okupacji niemieckiej w 1945 roku. Kiedy to świat świętował zakończenie drugiej  wojny światowej, polscy patrioci rozpoczynali Powstanie Antykomunistyczne. Musimy pamiętać o tym, że Żołnierze Niezłomni nie złożyli broni przez 18 lat!  Do 1963 roku, kiedy to umiera ostatni Żołnierz Wyklęty p.s. „Laluś”, bohaterscy powstańcy umierali tropieni w lasach i torturowani w komunistycznych więzieniach za prawdziwie Wolną Polskę, którą zawsze nosili w sercu.

W patriotyczny nastrój drogi do Niepodległości wprowadziła publiczność pieśń „Marsz Sybiraków” napisana przez Mariana Jonkajtysa, również Sybiraka. Autorka pozwoliła sobie na dopisanie kolejnej zwrotki odnoszącej się do Tragedii Smoleńskiej.

MARSZ    SYBIRAKÓW

Z miast kresowych,
wschodnich osad i wsi,
Z rezydencji, białych dworków i chat
Myśmy wciąż do Niepodległej szli, 
Szli z uporem, ponad dwieście lat!

Wydłużyli drogę carscy kaci,
Przez Syberię wiódł najkrótszy szlak
I w kajdanach szli Konfederaci
Mogiłami znacząc polski trakt…

Z Insurekcji Kościuszkowskiej,
z powstań dwóch,
Szkół, barykad Warszawy i Łodzi;
Konradowski unosił się duch
I nam w marszu do Polski przewodził.

A myśmy szli i szli – dziesiątkowani!
Przez tajgę, stepy – plątaniną dróg!
A myśmy szli i szli – niepokonani!
Aż „Cud nad Wisłą” darował nam Bóg!

Z miast kresowych,
wschodnich osad i wsi,
Szkół, urzędów i kamienic i chat:
Myśmy znów do Niepodległej szli,
Jak z zaboru, sprzed dwudziestu lat.

Bo od września, od siedemnastego,
Dłuższą drogą znów szedł każdy z nas:
Przez lód spod bieguna północnego,
Przez Łubiankę, przez Katyński Las!

Na nieludzkiej ziemi znowu polski trakt
Wyznaczają dziś smoleńskie krzyże…
Pojednania z Rosją chcemy od lat,
Lecz do prawdy dalej jest niż bliżej!

I myśmy szli i szli – dziesiątkowani!
Choć zdradą pragnął nas podzielić wróg…
I przez Ludową przeszliśmy – niepokonani 
Aż Wolna Polskę raczył wrócić Bóg!!!

olej na płótnie autorstwa markowianki Teresy Muszakowskiej, 2010

kopia obrazu El Greco – św. Marcin i Żebrak, patron Dnia Niepodległości

własność: Bogusława Sieroszewska

Prezentację poezji Bogusławy Sieroszewskiej rozpoczął wiersz pt. „Prawdziwa Wolność”, który jest oddaniem hołdu Powstaniu Warszawskiemu. Wiersz został zainspirowany wizytą autorki w Muzeum Powstania Warszawskiego z rodzicami i córkami, filmem Miasto Ruin, spacerem po Starym Mieście, na którym Tata poetki, pan Edward, marecki dekarz, blacharz budowlany, pokazywał córce i całej rodzinie domy i ulice, które odbudowywał w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych poprzedniego stulecia. Pan Edward krył dachem domy na ulicy Długiej, Miodowej, Brzozowej i wielu innych i to jemu ten wiersz jest dedykowany. Rodzinny spacer 1 sierpnia 2010 r., w kolejną rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, w kolejną Godzinę W, obejmował również wspinanie się na Kopiec Powstania Warszawskiego zbudowany z wojennych gruzów Warszawy, który mieści się przy ulicy Bartyckiej na Czerniakowie.

W tle słychać było utwór Fryderyka Chopin Nokturn op.20 z filmu „Pianista” w wykonaniu Krzysztofa Zajkowskiego.

                                                                                                                                                             

 

Tacie, Edwardowi,  dekarzowi 

 powojennej Warszawy

                                                                                                                                                                                 

 PRAWDZIWA    WOLNOŚĆ

 

 Niezłomny Powstańczy Narodzie!

Mieszkańcy Warszawy oddają Ci coraz

Piękniejszą stolicę w hołdzie

Miasto Ruin wznieśli na nowo murarze

Po niszczącej wojennej zawierusze

Pałacom i gmachom nadali nowe twarze

Świątyniom przywrócili dawne dusze

Na kolanach schyleni przy pracy dekarze

Dachami z miedzi zwieńczyli domy stolicy

W pocie czoła wyrabiali normy

Na wskroś skostniałymi palcami

Walczyli z oblodzonymi kamienic szczytami

Na śniegu i mrozie w deszczu i skwarze

Przywrócili Warszawie piękno

Ofiarą swej pracy o każdej

Nieprzychylnej porze

Niepokonany Powstańczy Narodzie!

Wdzięczna stolica dziś kłania Ci się

Ulice o słońca wschodzie i zachodzie

Długa Miodowa Brzozowa

Raz Jasna i Piękna raz Krucza i Dzika

Zaśniedziałą miedzią dachów

Dostojnie dzisiaj się mienią

Bo dobry Bóg nie dopuścił

Do zrównania ich z ziemią

Warszawo! Starożytna Kartagino!

Tyś dzieliła los Koryntu! Tyś była jak widmo!

Opłakiwanym miastem ruin i zgliszcz

Obu wrogów wolą było by Twe piękno

Obrócić w perzynę by ślad po Tobie zaginął

Lecz dobry Bóg pozwolił Ci dalej żyć

A nam pogrobowcom Prawdziwej Wolności

Rokrocznie dane jest wzniecać i czcić

Pamięć tamtych powstańczych nocy i dni

                 Semper Invicta Warszawa nie podlega śmierci

Jak mityczna Feniks z popiołów

                 Podniosła się z czarnych czeluści

                 Z martwego wstała grobu gruzów

                 By czarować dawnym duchem

                 Urzekać swym pięknem

                 W Syrenę wpatrzonych widzów

Nieustraszony Powstańczy Narodzie!

                 Poległy śmiercią bohaterską na barykadzie

                 Z opaską na ramieniu biało-czerwoną

                 W kanałach ściekowych zbroczoną

                 Przy chrzęście gąsienic

                 Miażdżących zgliszcza

                 Za plecami dzieci harcerzy

                 Gnanych jak żywa tarcza

                 Ulicami ukochanego miasta

                 Przy świście kul wroga

                 Przy jerychońskich trąbach

                 Na sierpniowym niebie

                 Nurkującym sztukasie

                 Śmierć kojącym śpiewie Fogga

   W bolesnym dla Batalionów czasie

   Przy sowieckim sprzeciwie na już zniewolonej Pradze

     Alianckiej pomocy czerwonoarmistów blokadzie

                 Przy zagrzewającym do walki Fogga bojowym barytonie

                 Padłeś? z pękniętym sercem na ulicznej barykadzie

                 Płonąca benzyna z rozbitej butelki paliła Ci jeszcze dłonie

      A brać powstańcza wołała: „Jezu ratuj, bo giniemy” w schronie

      Rozkochany w Ojczyźnie Dzielny Powstańczy Narodzie!

      Do końca walczyłeś w Świętej Sprawie

      W powietrzu ogniu na ziemi i wodzie

                  Narodzie o największej podziemnej Armii Krajowej świata

                  Jak Dawid ruszyłeś z lichawą bronią na pancernego Goliata

      Niemieckiemu najeźdźcy mężnie w Warszawie stawiałeś opór

      Jak nikt w żadnej innej osaczonej stolicy Europy

                  Narodzie nie do unicestwienia nie do ujarzmienia

                  Zgotowano Ci piekło jakiego nie widziała ziemia

                  Narodzie najbardziej ze wszystkich czuły na wędzidło

                  Jak wysokiej krwi koń do prowadzenia trudny

Admirandum mundi

Młodego Orła Białego osłaniałeś do upadłego

Tysiącami młodzieńczych ciał

Poległych od faszystowskich kul sowieckich ran

Zdałeś test z narodowej godności

Celująco jak żaden inny okupowany kraj

Gdy podstępnie osaczyli Cię żądni krwi sąsiedzi

Dwa czarne drapieżne ptaki zza miedzy

Orzeł czarny ze swastyką w szponach

Pierwszy nadleciał z zachodu

Zaraz potem za czerwonej gwiazdy przewodem

Dwulicowy czarny orzeł skalany sierpem i młotem

Wtargnął wbił nóż w plecy od wschodu

Strzałem w tył głowy zgładził najmężniejszych z Narodu

Szerząc na Kresach postrach gułagu głodu zarazy

Zabójczego syberyjskiego chłodu

Polski Narodzie wstrzymałeś sowiecki front

Zrywem do walki na życie i śmierć w Warszawie

Pochód aliantów na Berlin powiódł się – inaczej kto wie?

Tym co na bagnetach i sowieckich czołgach

Wieźli jawny rozbój barbaricum gwałt bezprawie

Przewrotnie – niepodległością długo po wojnie

Zwane na warszawskiej Pradze

Niepokornie dałeś lekcję Prawdziwej Wolności

Dumna i harda Powstańcza Warszawo

Z dziękczynieniem wspinamy się dziś

Na górę Twych świętych gruzów

Czerniakowskim Szlakiem wiodącym

Na szczyt Twych nadziei i marzeń

Na Kopiec Powstania Prawdziwej Wolności

Młodzieńczych obrońców

Mijamy przydrożne Krzyże

Tak uczczone gruzy Warszawy

Świętą krwią powstańczą zroszone

 Zanoszą do nieba żywą pamięć

 O Ich najwyższej krwawej ofierze

 Dla Polski z serca niegdyś złożonej

 Prawdziwie Wolną chcąc odzyskać stolicę

 Z honorem harcerze i AK-owcy

Na szaniec rzucili swe życie

 Bóg im honor dał Polaków

 Bogu tylko zdać go mogli

 Broniąc dzielnie najcenniejszej

 Cnoty narodów – polegli

 Tu na Kopca szczycie nieśmiertelne serce

 Polski Wolnej pełną piersią bije

 Tu uwolniony z pęt powstańczy

 Duch Gloria Victis skrzydła rozwinie

 Póki Niezłomnym Bohaterom

 Oddaje się pamięć szacunek i cześć

 Póki Biały Orzeł z gruzów-relikwii

 Może powstać i do nieba się wznieść

 Póty Prawdziwa Wolność

 Nigdy nie zginie

                                                                                                                Warszawa, 1 sierpnia 2010 – 13 października 2011

 

Kolejny wiersz zatytułowany „Do Juliusza Słowackiego” jest odpowiedzią na pytania i wątpliwości stawiane przez samego Wieszcza Juliusza Słowackiego w słynnym wierszu pt. „Hymn o Zachodzie Słońca”.  O przypomnienie publiczności wiersza Juliusza Słowackiego poproszony został  Bartłomiej Kryca, laureat wielu mareckich szkolnych konkursów poetyckich.

 

HYMN O ZACHODZIE SŁOŃCA

(fragment)

… Dzisiaj na wielkiem morzu obłąkany,

Sto mil od brzegu i sto mil przed brzegiem,

Widziałem lotne w powietrzu bociany

Długim szeregiem.

Żem je znał kiedyś na polskim ugorze,

Smutno mi, Boże!

Żem często dumał nad mogiłą ludzi,

Żem nie znał prawie rodzinnego domu,

Żem był jak pielgrzym, co się w drodze trudzi

Przy blaskach gromu,

Że nie wiem, gdzie się w mogiłę położę,

Smutno mi, Boże!

Ty będziesz widział moje białe kości,

W straż nieoddane kolumnowym czołom;

Alem jest jako człowiek, co zazdrości

Mogił… popiołom.

Więc, że nieznane gotujesz mi łoże,

Smutno mi, Boże!

Kazano w kraju niewinnej dziecinie

Modlić się za mnie co dzień; a ja przecie

Wiem, że mój okręt nie do kraju płynie,

Płynąc po świecie.

Więc, że modlitwa dziecka nic nie może,

Smutno mi, Boże! …

 

Konferansjer Tomasz Paciorek wspomniał, że wiersz Bogusławy Sieroszewskiej Do Juliusza Słowackiego” został zainspirowany rodzinnym wyjazdem poetki do Paryża w 2011 roku, a w szczególności zwiedzaniem grobu Wieszcza na paryskim cmentarzu na Wzgórzu Montmartre. Wiersz o Wieszczu mówi o wielkiej przyjaźni z przyszłym św. Zygmuntem Szczęsnym Felińskim, niezłomnym Arcybiskupem Warszawy, Sybirakiem, oraz  o śmierci Fryderyka Chopina w tym samym roku 1849, co śmierć Wieszcza. Głównym motywem wiersza jest uroczysty, wymarzony na Obczyźnie, powrót Wieszcza do Polski, na królewski Wawel, który świadczy o niebywałej sile modlitwy, w którą nasz Wieszcz czasami powątpiewał.

Przy fortepianie Krzysztof Zajkowski zaprezentował sonatę b-mol (Marsz Żałobny) Fryderyka Chopina.

 

                                                                                                                                                                  

Siostrom Nazaretankom z Paryża

                       D O  JULIUSZA  SŁOWACKIEGO

 

Nie smutno Ci już Wieszczu

Błogo czas płynie u Boga w wieczności.

Po gromach ziemskiej burzy,

Paśmie cielesnych dolegliwości

Z ziemi paryskiej do Polski

Rejsem wyrusza

Twa wszechobecna,

Romantyczna dusza.

Raduje Cię warszawska tęcza

Z Krakowskiego Przedmieścia,

Triumfalnym łukiem strzelająca

Nad taflą wody, na prawy brzeg Wisły.

Wnet pogodne jej kolory na Marsz

Szlachetnych twarzy się rozprysły.

W dziesiąty lipcowy wieczór,

Jak co miesiąc promieniują oblicza

Córek i synów stolicy

Tęczą Nadziei, jaką mieli od tysiąca lat

Na Piastowej Ziemi polscy święci.

Nadziei na dziejową Sprawiedliwość,

Na zwycięstwo Pamięci

W walce przeciwko niepamięci.

Jak niegdyś na Lazurowym Wybrzeżu

Tak i tu w Kraju nad Wisłą

Raduje się Twój duch Poety

Płonącą na niebie gwiazdą ognistą.

Jeszcze bardziej bliską,

Bo  gasnącą przy zachodzie

W płynącej po polskiej krainie

Wiślanej wodzie.

Bóg przed Tobą Wieszczu

Rozlewa w Swym rajskim ogrodzie

Blaski nieziemskiej przyrody.

Do pełni szczęścia, polskie bociany

Nadlatują prosto z nadbużańskiej zagrody.

Lecz  w Domu Ojca dusza Wieszcza bywa i smutną,

Gdy Ojczyzna zamiast wolną być i dumną

POzostaje sPOniewieraną służebnicą cudzą,

Gdy obrońcy pamięci, arystokraci ducha

Od władania Narodem odsunięci.

Modlić się tylko mogli, pamiętać, słuchać,

Łzy ronić, maszerować ulicami miast,

Szlakiem Orlich Gniazd,

Pielgrzymować polami do Jasnogórskiej Pani,

Na modlitwie z uporem trwać,

Że modlitwa wszystko może, dzięki Ci Boże.

 

Wieszczu, Strażniku Przeszłości,

Obcowałeś z duchem Polski!

Nad dzielnych mężów mogiłami,

Pochylałeś się kiedyś i dziś tu z nami,

By czcić ich pamięć wiecznie świętą.

W podzięce natchnęli Cię

Proroczymi słowami,

Ponadczasową poezji puentą.

Proroku świętości Zygmunta Felińskiego,

Nad młodzieńczą głową wiernego świadka

Twej samotnej śmierci ujrzałeś

Gwiazdę świecącą niczym aureola,

Tłumy u Jego stóp klęczące w kościele.

Po długiej syberyjskiej tułaczce,

Doczekawszy się świętego sławy,

Choć w trumnie, powrócił Arcybiskup Zwycięzca

Do ukochanej Warszawy!

Siłą niegdyś usunięty z powstańczej stolicy,

Pasterz niezłomny na trudne czasy,

Polskiego ducha pełen i mocy

Niezwyciężony przez cara północy

Że świętość Poeta prorokować może, dzięki Ci Boże.

 

Śmierć w 1849-tym częściej gościła w Paryżu.

Zygmunt, bratnia dusza, na rękach

Skonanego trzymał Poezji Geniusza.

Niczym Matka Boleściwa z Piety,

Zamknął mu oczy zamarłe od suchot i tęsknoty.

Stygnące domknął usta, splamione krwią z płuca,

Niemiłosiernie wykrzywione w agonalnym geście.

Wczesną wiosną na Montmartre przyjaciela od serca

Samotnie opłakiwał, krzyżem leżał, Krzyż stawiał na grobie.

Księżne Paryża nad innym polskim geniuszem mdlały już wtedy w żałobie!

Gdyby cmentarne drzewa, wytrawne płaczki, zrodziły już liście,

Zaszumiałyby, oj zaszumiały, Chopina sonatą  w dostojnej asyście.

Nie smutno Ci już Wieszczu,

Że Twe łoże spoczynku pełne niepewności,

Że w straż nie oddane białe kości.

Twój okręt po latach przez Bałtyk do kraju płynie,

W górę Wisły, do grobów królewskich.

Sam Marszałek Polski, Ojciec Niepodległości,

Poczyni starania, by uwielbiany Poeta,

Polskich powstańców paryska opoka,

Niegdyś wyklęty przez cara, persona non grata,

Po ziemskiej tułaczce, przybył na Wawel,

By królom był równy.

Okręt Mickiewicz do kraju płynie!

Hebanowa trumna na pokładzie

Bujny pukiel włosów skrywa i piszczel,

Garść ziemi francuskiej.

Tak oto losem połączeni, Słowacki z Mickiewiczem,

Dwaj genialni poezji rywale,

Płyną Wisłą w kierunku na Podhale!

Rośnie każde polskie, szlachetne serce.

W dumie widokiem się nasyca i wzrusza.

Mocniej bije w hołdzie,

Gdy cumuje okręt Wieszcza

W niejednym, wiślanym porcie:

W Gdańsku, Toruniu, Warszawie,

Kazimierzu Dolnym, Sandomierzu,

By zakończyć rejs chwały

Na Wawelskim Wzgórzu.

Gdzie pragnął tam wraca duchem

I ciałem poniżonym płynie.

Po kojącej toni Wisła powodzi

Rydwanem dostojnie.

Znów ma się ku wiośnie!

Pomnik na pomniku w wolnej Polsce

Ku pamięci Poety ze spiżu wyrośnie.

W Warszawie spadnie wreszcie głowa

Krwawego Feliksa, kata, antychrysta.

Na piedestale posąg stanie Mistyka

Słowiańskiego Papieża Proroka, Romantyka,

Okrytego królewskiej chwały płaszczem.

Modlitwy niewinnej polskiej dzieciny

O powrót Wieszcza do kraju się ziszczą.

Że modlitwa dziecka wszystko może, dzięki Ci Boże.

Lecz tam w Paryżu, na Montmartre,

Zamknięte, kamienne księgi

Kordiana i Balladyny z łez matczynych

Wciąż osusza cmentarny wiatr.

Tam został Twój duch, w 22 grobie, VII kwaterze,

Prosi o Ave Maria, jak w Krzemieńcu wciąż ożywa.

Za nami grzesznymi,

Teraz i w godzinę śmierci naszej,

Matko Boża, módl się.

Siostro z paryskiego Nazaretu, 

Przyjdź i ogarnij modlitwą Poetę.

Przechodniu, zwyczajem polskim,

Zapal znicz pamięci.

Ziemia Montmartre wchłonęła

Wieszcza całe ciało i krew,

Prócz bujnych loków, czaszki, garstki kości.

Do Polski przez to już zawsze należy.

Stąd odszedł do wieczności.

Tu zrodził się do innego bytu.

Zamknąwszy ziemskiego życia księgę,

Karty Narodu przez Boga natchnione

Na wieki otwarte zostawił

Polskimi, złotymi spisane zgłoskami,

By nigdy nie wyrwał zaborca

Wiary ojców i mowy z nadwiślańskiego serca.

 

Że dałeś nam Wieszcza,

Co ze źródeł Ewangelii czerpał

Jak z wody żywota,

Co sprawie narodowej cały się oddał,

Na ołtarzu Ojczyzny złożył miłość, honor i życie,

Cierpiał, gdy Polski ducha zniewalano i truto,

Lecz nadziei nigdy nie traci,

Dalej niesie przed Narodem oświaty kaganiec,

A kiedy trzeba wypomnieć światu  Katyń,

Poruszyć mocarzy sumienia,

Na Wieszcza wezwanie

Na śmierć idą sprawiedliwi po kolei,

Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!

Że polskiego ducha Poeta wciąż miłością zapala,

Naród wciąż kąpie w pięknie Swej Duszy,

Że słowem urabia na plemię najszlachetniejsze,

   Czoła ku niebu podnosić każe,

                                 Dzięki Ci Boże.                                             

                                                                                                                                          Warszawa,  sierpień – grudzień  2011 

Kolejną patriotyczną piosenką poetka oddała hołd Żołnierzom Niezłomnym.

„RZECZPOSPOLITEJ POPRZYSIĘGALI” 

1. Biało-czerwona wiara i siła

Historia znowu koło zatoczyła
Z okruchów wspomnień,
strzępów pamięci
Z dołów powstają Żołnierze Wyklęci

Ref.: Rzeczpospolitej poprzysięgali
,,Tak nam dopomóż”
Nie rzucim ziemi
A gdy ginęli
To szeptali:
,,Póki żyjemy, póki żyjemy!”

2. Pożółkłe zdjęcia,
Słowa umarłe
Znów budzę się ze ściśniętym gardłem
Polska Podziemna- Bohaterowie
Gdzieś w zagubionym stłoczeni grobie

Ref.: Rzeczpospolitej poprzysięgali…

3. Niezłomni, Wielcy i Zapomniani
Z historii Polski kart wymazani
Choć rozstrzelane, nieujarzmione.
Wciąż bije serce biało-czerwone

Ref.: Rzeczpospolitej poprzysięgali…

Kolejny wiersz relacjonuje dramatyczny przebieg pogrzebu dyktatora stanu wojennego, gen. Wojciecha Jaruzelskiego, który zmarł 25 maja 2014 r.  III RP  zgotowała generałowi iście królewski pogrzeb. Wszystko odbyło się z pompą i ceremoniałem zarówno wojskowym jak i kościelnym, tak jakby gen. Jaruzelski był wielkim bohaterem wolnej Polski. Jednak uroczystościom pogrzebowym towarzyszyło społeczne oburzenie, krzyki pod Katedrą Polową na ul. Długiej, krzyki na Powązkach. Wiersz Bogusławy Sieroszewskiej pt. „KRZYK  OSTATECZNY” nawiązuje do chichotu historii, ukazującego słabość III RP, nie radzącej sobie z rozliczeniem komunistycznych dygnitarzy za zbrodnie PRL-u. Jeszcze w 2014 roku Polska rozmywała różnicę pomiędzy bohaterem a katem, ofiarą a oprawcą.

 W tle Krzysztof Zajkowski wykonuje utwór Chopina pt. „Preludium Deszczowe”

 

 

 

KRZYK  OSTATECZNY 

„Precz z komuną! Jaruzel do Moskwy!

Zdrajca! Morderca! Hańba i wstyd! -

Krzyczy bezsilny Naród Polski -

„Komuniści znowu zawłaszczają Powązki!”.

 W Katedrze Polowej w jednym szeregu,

Wszyscy prezydenci: Wałęsa, Kwaśniewski,

„Jaśnie panujący hrabia” Komorowski.

Wtórują im celebryci okrągłostołowej Polski:

Urban, Michnik, Kiszczak, ale i ks. Boniecki,

I ks. Lemański i Kmicic-Olbrychski!

„Baczność! Do walki o dobre imię generała!”–

Kwaśniewski u grobu swego guru zawoła.

Choć generał nie miał za grosz honoru,

Trafił prosto do III RP panteonu.

Wśród krzyków, skarg i gwizdów

Generał chowany z wojskową asystą:

 ”Zdrajca Jaruzel, won pod Kreml!”

Polsko, czy Ty dzisiaj śnisz jakiś zły sen?

Generał chowany z salwą honorową,

Z orderem Lenina na poduszce z aksamitu,

Z hejnałem trębacza, naręczem

czerwonych PRL-owskich goździków

Od Urbana – głośnej tuby kacyków,

Ze łzą w oku u Michnika, niby to opozycjonisty,

Potem znowu zaciekłego żydo-komunisty.

Generał chowany z pompą i ceremoniałem

Ku zgorszeniu młodych pokoleń.

Stara polska Temida na krzyk głucha i ślepa -

Języczek u wagi ma rozchwiany,

Prawdy nie waży,

Pomija dowody,

Zasmuca ofiary,

Broni oprawcę,

Kryje stoczniowców pogromcę,

Parasol ochronny roztacza nad nim.

A Kościół nazbyt nie szafuje

Płaszczem miłosiernym?

Stara polska Temida na krzyk głucha i ślepa.

Języczek nie trzyma już równowagi,

A opaska na jej oczach tylko złości,

Gdyż nie znaczy już bezstronności.

Polska Temida szansę dziejową przespała,

Nie skarze już reżimowego generała:

Za walkę w lasach z bandytami,

Za czystki antysemickie w armii.

Czy to sama Moskwa czy może teściowa

Żydówka Rachela i żona Barbara z Magdalenki

Dały mu bodziec do wojskowej nagonki?

Polska Temida nie skarze

Za podłe donosy na innych,

Za Czarny Czwartek ,

Za stan wojenny,

Za stłumiony sierpniowy zryw Wolności,

Za przetrącony kręgosłup Solidarności,

Przetrącony kręgosłup niezliczonych osób,

Za śmierć  nieznanej liczby ofiar

Z powodu milczącego telefonu pogotowia.

Nie rozliczy za wygnanych z Ojczyzny

Na tęsknotę i tułaczy los niepewny.

Kto naprawi  te wszystkie ludzkie krzywdy?

Kto zakończy III RP zamęt społeczny,

Zatarcie różnicy pomiędzy

Dobrem a złem, ofiarą a katem?

Bł. księdza Jerzego, Niedzielaka, Suchowolca, Zycha

Generał zaszczuł esbeckim batem.

Kto teraz zło dobrem będzie zwyciężał?

 ”Cześć i chwała ofiarom generała!”

 Pozostał krzyk: „Hańba! Hańba! Kpina i wstyd!”

Krzyk ostateczny, skarga dziejowa:

Dwadzieścia pięć lat państwa bezprawia!

Zbrodniarz człowiekiem honoru!

Doradcą na naradzie BBN-u!

Niechlubną prawdę  o sobie milczkiem usunął

 Z tajnych teczek IPN-u!

Na domiar złego Pułkownika Kuklińskiego

Do końca oskarżał o zdradę stanu!

Ten niedościgły wzór komunisty

Nawet Pana Boga miał

Na łożu śmierci

Przyjąć w Eucharystii!

Do apelu stanął,

Ale czy to szczęśliwy finał?

Niejedna Polka pomyśli,

Niejeden Polak na głos powie:

„W ciemnym grobie,

Bez krzyża na Powązkach,

Śni mu się sowiecka Polska”.

                                                                  Warszawa, 31 maja 2014, 10 lutego 2016

 

 

Kolejny wiersz pt. „Nowe Pokolenie” dedykowany jest Żołnierzom Niezłomnym takim jak sanitariuszka Danuta Siedzikówna ps. „Inka”, Rotmistrz Witold Pilecki czy Generał Emil Fieldorf „NIL”. Chociaż nasi bohaterowie nie doczekali wolnej Polski,  głęboko wierzyli, że wolna Polska powstanie z ich krwi i kości, złożonych na ołtarzu Niepodległości. Wiersz został zainspirowany licznymi proroctwami o Polsce oraz poglądami mariologa dra Wincentego Łaszewskiego, który w ostatnich latach dużo pisał o Jubileuszu 100-lecia Objawień Fatimskich. Autorka bardzo wierzy  w nadejście Nowego Pokolenia Polaków, cieszących się zdrowym kręgosłupem moralnym, którzy już powoli przejmują ster w Polsce.

                                                                                                                                                          Żołnierzom Niezłomnym

 

        NOWE   POKOLENIE  

 Ból naszych bliźnich jest naszym bólem

Dramat tej Ziemi jest naszym dramatem

Nie godzi się hańby zbrodniarza wybielać

Poezją płaszczyć potulnie przed krwawym katem

Postaw świetlanych niezłomnych nam trzeba

Gdy Naród zewsząd miernota  zalewa

Jeszcze Polska nie zginęła

Kiedy my żyjemy

Żyjemy? Póki my kochamy!

Z Paryża pierwszy woła Słowacki -Poeta

A za nim Szara Urszulanka Święta

Dopóki kochamy! Póki  miłujemy

Rodzinę ludzką za sąsiednią ścianą

Odchodzącą starszą duszę bratnią

Bez prawa głosu zarodek w łonie

Ludzką niemowę poczętą swawolnie

Dopóki kochamy Ojczyznę

Z umęczoną jej ziemią usianą grobami

Skrywanymi Bóg wie gdzie relikwiami

Krzyżami Wiecznej Pamięci

Wywalczonymi pomnikami

Wyklętych Bohaterów

Co Chrystusa naśladowali

Męki cierpiąc z bratniej ręki kata

W praskich mokotowskich

Montelupich kazamatach

Co wśród innych na kolanach

Na śmierć szli wyprostowani

W godzinę Bożego Miłosierdzia

Póki bezsilny śmiertelnik co noc

Z Maryi Niepokalanego Serca

Nadprzyrodzoną Moc

Przelewa do swego wnętrza

Sursum Corda Rodacy!

Jeszcze Polska nie umarła

Choćby umarło nasze życie

Jak ziarno zasiane w ziemi żyznej

Gdy umarło dla Polski

Wyda z krwi plon obficie

Z kochających kości

Wyrośnie ktoś mocniejszy

Przyjdzie świętych ludzi

Nowe Pokolenie

Jakich dotąd nie widziano

Zrodzone z Bogurodzicy

Triumf przyjdzie Niewiasty

O Niepokalanym Sercu

Triumf prawych i sprawiedliwych

Bożych piewców przyjdzie zwycięstwo

Nad wszechobecnym piekielnym złem

Wywracającym od wieków kilku

Boży Światowy Ład do góry dnem:

Oświeconego Paryża gilotynami

Pozorami Wolności Równości Braterstwa

Bez Sprawiedliwości bez Boga filozofią Hegla

Odsądzonymi od czci i wiary faktami

Demonami kłamstwa odłamkami prawdy

Tyranią Lenina podsycaną Marksa doktrynami

Rzezią Białych ostrzami czerwonych bagnetów

Stalina sztucznym głodem milionów

Wśród czarnoziemskich ukraińskich stepów

W komorach śmierci w masowych łaźniach

Uwalnianym przez Hitlera biesy

B(ezwonnym) Cyklonem

Wstrzykniętym fenolem

Do komory świętego serca

Maksymiliana Marii Kolbego

Niepokalanej Szaleńca

Sztucznym poronieniem promieniującym

Z fabryk Lenina i kołchozów Wschodu

W świetle liberalnego prawa

Na salony wyuzdanego Zachodu

Semper invicta Warszawa

Broni się dziś wśród osamotnienia

Przed sztucznością

Śmierci poczęcia i poronienia

Przed złem godzącym w Ład Boży

W katyńskim lesie strzałem w tył głowy

Pańskiej Polski przedwojennych elit narodowych

Nagle we mgle jak KGB jak GRU z jasnego nieba

Rozbitą IV Rzeczypospolitej elitą

Sprowadzoną do wąwozu śmierci

Złowrogiego smoleńskiego jaru

Za sprawą piekielnie mylnych

Komend wieży spadania pomiarów

Niemocy steru bezwładu automatu

W lot rozlatującego się samolotu

W drobny – nomen omen – mak

Znowu na nieludzkiej ziemi

Wielki Brat popełnił „wielki błąd”

By mgłą zwiedzeni o świcie piloci nijak

Nie mogli odejść na drugi krąg

Po dobrych ludzi męczeństwie

Przyjdzie upragnione zwycięstwo

Nad pokoleniem zła z Apokalipsy

Purpurowej Nierządnicy

I  szkarłatnej bestii

U steru narodu polskiego staną święci

To będzie ich zwycięstwo

Ojcze Nasz… przyjdź Twoje Królestwo

Nie ma ludzkiego sposobu

Ratunek jest tylko w Bogu

Słowo stało się Ciałem

Za sprawą Nieba z Maryi udziałem

Syna zrodziła Bożego

Zrodzi i święte potomstwo

Nowe Pokolenie zmiażdży głowę

Imperium zła  – węża skarlałego

Gdy Słowo znowu Ciałem się stanie

Na Pani w Bieli z Fatimy wezwanie

Nie bądź Smutna Bolesna

Stokroć pastuszkom bosym zjawiona

Boleściwa Tęskniąca  i Tkliwa

Łzami i krwią płacząca

Matko Święta Frasobliwa

Pani Łaskawa prosi Cię

Twej łaski spragniona Warszawa

Niech wynagrodzi Ci

Szczerych dusz nieustanny trud

Każde samotnie przeżyte cierpienie

Nasze szczęścia radości blaski i cienie

Nowego Pokolenia

Świętych uśmiechy

Ofiarowane za grzechy

Tych co idą na potępienie

Pani Łaskawa Patronko stolicy

Boży gniew niwecząca mocy

Patrz jak Krakowskie Przedmieście

Zapełnia się Polską od nocy do nocy

Polską co swego Krzyża się nie wstydzi

Przyjaciel jej prawdziwy

Szczerze w żałobie z nią płacze

I ten co Polskę nad Sekwaną głosił światu

Dziś z grających ławek granitu

Z Krakowskiego Przedmieścia

Dalej porusza Rodaków

Najtkliwsze struny serca

Wzniosłymi myślami Chopin wciąż kołacze

A z wierzbą lud wzrusza się i płacze

Przenosi dusze do tych pól malowanych

Zbożem pozłacanym

Przez dawne pałace i puszcze

Przez historyczne cierpienie dziejów

Budzi Polskę Piastów

Przemienionych Kołodziejów

Ciesz się Romantyków późny wnuku

Czyż ideał nie sięgnął bruku?

Głuche kamienie grają

Lud o prawdę modli się przy Krzyżu pomniku

A  salony prześmiewcze? a gdzież ich dusza

W mig po Tragedii w Smoleńsku

Maski żałobne wrzuciły do lamusa

Pamięć owijają w jawną pogardę

Kłamstwa nowe milczkiem przędą

Jeśli zamilknę i zapomnę o nich…

Gdy w stolicy sądne dni nadejdą

Kamienie na dziejowym deptaku Warszawy

Z granitu ławki Chopina

Marsze i walce już nie grać

Lecz krzyczeć będą

Nowemu Pokoleniu Bóg zawierzył

Zbawienie ludzi na ziemi

Papież Cierpienia Papież Fatimy

Santo Subito Szymona z Cyreny

Na Krzeptówkach wyręczył

Ofiarował siebie do końca serdeczny

Dla nawrócenia z piekła

Tysięcy dusz grzesznych

Na kursie na ścieżce życia

Krętej lub prostej

Krzyża cierpienie to Sercu Maryi

   Najdoskonalsze wynagrodzenie

   Za bezwstydnych grzechów ciernie

Co ranią Polski Królową do krwi

To z kolców uwolnienie

Serca Bożej Matki

Godne wybranych najwytrwalszych dusz

Papieża Polaka Krucjaty za Ojczyznę

I Żywego Różańca Róż

Zgłębianie tajemnic losów Maryi

Matki  jak żywej przed oczyma

Z twarzą przy policzku wtulonego Syna

Twarzą o niezliczonych obliczach

Bezbrzeżnej tęsknoty

Co wypatruje przyjścia

W pokorze i zadumie

Zdrożonego pielgrzyma

Rozpamiętywanie Maryi żywota

Z Różańcem dojrzałym nabożnym

Do trupa niepodobnym

Żywym nieposzarpanym

To prawdziwie rzadka

Nadprzyrodzona cnota

Maryjo Niepokalane źródło prawdy

Źródło poznania bieli i czerni

Bez rozmycia i światłocieni

Źródło poznania  dobra i zła

Spraw Maryjo niech zawsze wiernie

Warszawa przy Tobie trwa

Nie byle jaka letnia połowiczna

Lecz jak tak tak nie nie

Zero jedynkowa

Żarem pałająca lawa

Bądź nam Pani umiłowana

Bardziej znana i sercu bliska

Niech Patronką rodzinnego gniazda

Obiera Cię cała wierna Polska

Wielkiej Nowenny kraina

    Pani dziś tu jest Fatima

                             Nowego Pokolenia                                   

Kraju nad Wisłą

Tajemna Siła

                                                                                                                Biały Dunajec,  luty 2011   - Warszawa, 2012- 2016

Konferansjer wyjaśnił publiczności, że oprócz Wieszcza Juliusza Słowackiego, ulubionym poetą, wzorem do literackiego naśladowania dla mareckiej poetki jest Jan Lechoń – poeta czasów międzywojnia, drugiej wojny światowej oraz czasów powojennych. To wielki patriota, który nigdy nie pogodził się z okupacją sowiecką w Polsce, niezmiernie ubolewał nad zniewalaniem naszego Narodu przez Stalina. Na obczyźnie w Nowym Yorku, dokąd zmuszony był wyemigrować, sytuacja Polski wręcz go przygnębiała i była jednym z powodów samobójczej śmierci. Jan Lechoń targnął się na swoje życie, tak jak jego bohater narodowy Rejtan, którego opisał w wierszu o tym samym tytule i którego uwiecznił na obrazie Jan Matejko.

fragment obrazu Jana Matejki pt. „Rejtan”

 Bogusława Sieroszewska w wierszu Jana Lechonia pt. „Rejtan”   Kliknij tutaj

kopia obrazu Jana Rosena pt. „Emilia Plater na czele oddziału kosynierów”

olej na płótnie, Elwira Fetlińska z Ciechanowa, 2009

własność: Bogusława Sieroszewska

Następnie publiczność usłyszała dwa autorskie wiersze oddające cześć dwóm niezwykłym postaciom życia politycznego i społecznego w Polsce, które poniosły tragiczną śmierć 10 kwietnia 2010 r., lecąc do Rosji na obchody 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej. Tragedia Smoleńska była największą tragedią w Polsce po II wojnie światowej. Wiersz o śp. Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej, prof. Lechu Kaczyńskim nosi tytuł  „Pieśń o Małym Rycerzu” i nawiązuje do szlachetnej postawy i małego wzrostu Pana Prezydenta. Ponadto Pana Wołodyjowskiego i Prezydenta Lecha Kaczyńskiego połączyła tragiczna śmierć na skutek wybuchu. Porównanie to było często stosowane w mediach tuż po Tragedii Smoleńskiej. Natomiast wiersz o Annie Walentynowicz – Matce Solidarności’ 80, zatytułowany „Anna Solidarność”, nawiązuje do zbezczeszczenia ciała zmarłej dokonanego już po identyfikacji zwłok w Moskwie. Wnuk Anny Walentynowicz widział babcię śpiącą, bez śladu widocznych obrażeń na ciele. Dwa lata po tragedii, przy ekshumacji okazało się, że twarz Pani Anny była zmasakrowana.

PIEŚŃ O MAŁYM RYCERZU

Warszawa 18 kwietnia 2010 r.

Wstań Polsko u stóp Twoich Ta

Odrzuć wrogi Ci dyktat

Pogardy dla Synów Prawdy

  Unieś z dumą głowę na Pom

Wsłuchaj się w słowa pieśni

O Małym Rycerzu

 Na Wawel

Gdzie na wieki spoczął

Wielki Wódz Legionów

                Gdzie po krypcie echem rozbrzmiewa

Bicie Srebrnych Dzwonów

                                                                                    Mały Rycerz  IV  Rzeczypospolitej

Z Małżonką Marią przed laty przyszedł

 Marszałkowi oddać cześć

Mocy zaczerpnąć i siły

Z ducha Jego obcowania

By wygrawszy bitwę o władzę

Pamięć wskrzeszać

Warszawskiego Powstania

Obnażać „układu” sieć

Rozliczać przeszłość

   Oddzielać ziarno od plew

  Prawa bronić prawdy i wiary

Rodziny małżeństwa krzyża

Wbrew liberałom mediom wbrew

On Mały Rycerz - On Wielki Lech

 

Za głosem duchów przeszłości

Bóg zrzucił na Ziemię Swą niepojętą moc

Dla Małego Rycerza 

Ze Smoleńskiej Tragedii

Utkał chwalebny los -

 Ze śmierci

W płomieniach rozbitego ptaka

   Na oczach medialnego świata

 Z Kwiatem Polskiego Narodu

Na ostatniej krwawej Golgocie Wschodu

 

W zwęglonym kadłubie

Cudowny znak  Miłości

Nietknięty na ziemi i niebie

Silniejszy niż śmierć -

Kwiaty dla Katynia Małego Rycerza   

Wydobyli we mgle Rosjanie

Za Niego

Przy leśnych krzyżach

Złożyli na pojednanie

 

Na Wawel  Mały Rycerz

Z Pierwszą Damą powraca

Kondukt Ich żałobny

Świat wkoło ubogaca

Dzwon Zygmunta

Dumnie majestatycznie

Wielkim Polakom hołd oddaje

W serc polskich rytmie

Na wieki wieków bić nie przestaje

 

ANNA   SOLIDARNOŚĆ

Warszawa, styczeń 2013 – 9 kwietnia 2014

 

Stoi solidarnie w miejscu

Wszystkich pozbawionych twarzy,

Odartych skrycie z piękna i godności,

Z tęsknoty za Dziejową Prawdą,

Z marzeń o Świętej Sprawiedliwości.

Zamiast słowiańskich rysów

Rękaw sekcyjnego fartucha,

Moskiewska rękawiczka gumowa

Wciśnięta w miejsce ucha,

Śmieci, pety, patyki, trawa,

Piędź ziemi smoleńskiej

Bezczeszczą ją jeszcze,

Urągają śpiącemu obliczu!

W głowie się nie mieści!

Jakiż nieludzki lekarz

Profanacji się dopuścił

Zmarłej święcie twarzy?

Jakiż barbarzyński lud

Na to się odważył?!

Stoi Pani Anna solidarnie w miejscu

Wszystkich pozbawionych twarzy.

Znieważonych dziś i wtedy.

Stoi u boku św. Andrzeja Boboli,

U boku wszystkich na nieludzkiej ziemi,

Tak jak i on okrutnie okaleczonych.

Tak jak Ona zdradzonych

O mglistym poranku,

Rzuconych w bezmiar kłamstw,

Pochowanych nago, brudno,

Ordynarnie w czarnym worku!

Taki pochówek nie mieści się

W granicach honoru, wstydu,

Ani zdrowego rozsądku!

 

                                  Stoi solidarnie w miejscu

                                     Wszystkich pozbawionych twarzy.

                                     Czym kierowali się sprawcy profanacji?

                                       Czystą zemstą za szerzoną

                                       Przez Matkę Sierpnia?80,

                                       Prawdę i pamięć o zagładzie

                                       Kwiatu Narodu w katyńskim lesie?

                                     Jej miłość to pierwsza Solidarność.

                                       Nie ta w Magdalence splugawiona

                                       Jak skażona gleba, na której wyrosła

                                       Skundlona, chora Polska.

                                      Ona patrzy solidarnie na gehennę

                                       W kabinie rządowego Tupolewa,

                                       Na krzyż wspólnego konania.

                                       Ileż tam mąk, krzyków, cierpienia!

                                       Utraty twarzy w godzinie śmierci,

                                       Pozbawiania twarzy przy sekcji.

                                     Z rozrywanego w locie skrzydła

                                       W solidarnie omdlałe ciało nity,

                                       Jak pocisk głęboko się wbiły.

                                       Przy ekshumacji na Powązkach

                                       Wyszły niczym szydło z worka po otwarciu

                                        Nie swojej trumny, nie swojej mogiły.

                                     Duch Anny wzywa do dania

                                     Świadectwa o Dziejowej Prawdzie,

                                     O Golgocie Smoleńska, o Solidarności,

                                     Do troski o Dom Ojczysty.

                                     Lewacy, masoni, marksiści

                                     Ręce precz od naszej wolności!

                                     

                                     Biada w Moskwie tym, co nie wierzą

                                     W Chrystusa Pana opowieści

                                     O Boskiej sile wskrzeszania

                                     Ze śmierci do życia w wieczności.

                                     Na nic bolszewickie poniżanie!

                                     Pańskiej Polski bohaterzy

                                     Z piękną obudzą się twarzą,

                                      Gdy świat zmartwychwstanie.

Kolejny wiersz jest zarazem piosenką  o Markach, kandydatką do hymnu Marek. Wiersz spełnia wszystkie wymagania hymnu, gdyż odnosi się do bogatej historii naszego miasta; do herbu Marek, w którym jest korona Królowej Bony oraz kaduceusz, symbol karetki „Flory„, podarowanej w 1909 roku przez Johna Briggsa dla Warszawy, pierwszej karetki w historii stolicy. Niektórzy mogą kojarzyć kaduceusza z symbolem rzemieślników – mareckich szewców. W proponowanym hymnie jest odniesienie do położenia geograficznego Marek, do mareckich rzek: Długiej i Czarnej, do Puszczy Słupeckiej. Wspomniane są angielskie korzenie historii Marek, bracia Briggsowie, zabytki architektury pozostawione przez nich, ślady ich życia i działalności w Markach. Mowa jest o Pałacyku, nowoczesnej fabryce przędzalniczej, kominie, szkole elementarnej, w której mieści się obecnie Marecki Ośrodek Kultury. Jest również zwrotka poświęcona Dzwonom Jasnogórskim o nazwach „Maryja” i „Paweł Pustelnik” odlanym  w Pustelniku w 1912 r. Piosenka może być śpiewana na melodię piosenki partyzanckiej pt. „Wymarsz Uderzenia”napisaną przez Bronisława Onufrego Kopczyńskiego. Tego wieczoru akompaniament zapewniał Pan Krzysztof Zajkowski,  wieloletni nauczyciel gry na pianinie w Mareckim Ośrodku Kultury. Piosenka przede wszystkim ma charakter podniosły, gloryfikujący nasze miasto, a taka jest przecież idea hymnu. Hymn ma wzniecać poczucie dumy i tożsamości regionalnej.

                 

       PIEŚŃ O MARKACH      Kliknij tutaj   

 Warszawa,  październik 2015

na melodię piosenki partyzanckiej pt. „Wymarsz Uderzenia”

1   Korona w herbie Marek

     Królowej Bony ślad

     i Flory kaduceusz

     u miasta stoi bram.

     Powiecie, że cegielni

     i szewców to jest znak,

     przędzalni, ludwisarni,

     Historii z dawnych lat.

Ref: Marki-Pustelnik-Struga

         Trójmiastem moim jest!

         Tu płynie rzeka Długa

         i Czarna ma swój bieg.

         Słupecka Puszcza śpiewa,

         Królowej Bony las.

         Angielskie ma korzenie -

         rosnące z dumą w nas.

         Angielskie ma korzenie -

         jedyne takie wśród miast!

 

2   Na przedpolach Warszawy

     ”kawałek Anglii” stał.

     John Briggs z bratem Alfredem

     Pałacyk piękny miał,

     przędzalnię nowoczesną,

     jakiej nie widział świat,

     komin i szkołę z wieżą -

     budowli Marek kwiat!

Ref:  Marki-Pustelnik-Struga…

3   Jasnogórskie Dzwony

     ”Maryja” i „Paweł”

     Pani Polskiej Korony

     sercem biją chwałę.

     W Pustelniku odlane

     Bogu na wieczną cześć.

     Pielgrzymom czystym drganiem

     spiżową dzwonią pieśń.

Ref:  Marki-Pustelnik-Struga…

 

Kolejny wiersz mówi o mareckim Pomniku Dziesięciu Powieszonych, pod którym co roku w październiku zbiera się marecka młodzież szkolna, aby oddać hołd ofiarom zemsty Gestapo za akcję dywersyjno-sabotażową AK „Wieniec”. Również 11 listopada, w Dniu Niepodległości, licznie gromadzą się markowianie pod Pomnikiem. Historia mareckiego Pomnika Dziesięciu Powieszonych jest częścią historii Warszawy. Tego dnia, tj. 16 października 1942 r., zostało powieszonych tak naprawdę pięćdziesięciu więźniów Pawiaka, w pięciu różnych miejscach na obrzeżach Warszawy. O tej masowej egzekucji pisał w 1948 r. Władysław Broniewski w wierszu pt. „Pięćdziesięciu” drukowanym w pierwszym Roczniku Mareckim.

DZIESIĘCIU POWIESZONYCH

 Warszawa, październik 2015/styczeń 2017

 

Nad zbitymi ze słupów naprędce

Szubienicami męczeństwa,

Czyha kat -  niemiecki okupant.

Złowrogo krążą kruki i wrony.

Do Puszczy Słupeckiej

Odleciał oniemiały skowronek.

Dziesięć szubienic męczeństwa.

Dziesięciu Powieszonych w Markach,

Czterdziestu w innych czterech miejscach;

Przy torach na Woli i Szczęśliwicach,

W Rembertowie przy stacji kolejowej,

Przy Toruńskiej na Pelcowiźnie.

Wszyscy wiszą publicznie

Za Honor i Ojczyznę!

Haniebna wielce to kara -

Na rozkaz komendanta Hahna

Czysta zemsta – śmierć wisielcza -

Za akcję „Wieniec” dokonana.

Akcja dywersyjna! Akcja sabotażowa!

Niemcom na kolei po raz pierwszy

Stawia czoła Armia Krajowa!

Kilka pociągów z zaopatrzeniem

Dla walczącej pod Stalingradem

Armii hitlerowskich Niemiec

Brawurowo wykolejają w swojej

Pierwszej akcji „Wieniec”

Saperskie patrole AK.

Na rozkaz z Londynu

Testują własne siły,

Nadstawiają karku.

Prężą młode muskuły oporu!

Polscy saperzy z akcji

Wychodzą bez szwanku!

Bez ludzkich strat

Paraliżują wokół Warszawy

Hitlerowski kolejowy ład.

Górą bojowi saperzy z AK!

Jeszcze Polska nie umarła!

Warszawa się nie ulękła!

Lecz oto w odwecie wzmaga

W stolicy terror Gestapo.

Żniwo zbiera formacja „trupich czaszek”.

Nie ma litości dla piastowych synów,

Piastowych córek,

Lachów z łapanek i Laszek.

Nie ma litości dla polskiej rasy i mowy,

Dla deptanego w katowniach,

Bitego po piętach

Kwiatu Niezłomnej Warszawy.

Jesienny chłód,

 Niemiecki wróg,

W mroczny poranek,

W kręgu kamienic rząd szubienic

Mrozi krew w żyłach mieszkańców Marek.

Ciszę rozdziera ostatni krzyk,

Cudem z zastygłej wyrywa się krtani

- Niech żyje Polska!

Rusza ciężarówka.

Grunt zapada się im pod nogami.

O świcie, 16 października

Ginie publicznie powieszonych

Pięćdziesięciu więźniów Pawiaka.

Dziesięć szubienic męczeństwa,

Za akcję ?Wieniec? dokonana zemsta.

Dziesięciu powieszonych w Markach,

Czterdziestu w innych czterech miejscach;

Przy torach na Woli i Szczęśliwicach,

W Rembertowie przy stacji kolejowej,

Przy Toruńskiej na Pelcowiźnie.

Wszyscy wiszą publicznie

Za Honor i Ojczyznę!

 

Działacze Delegatury Rządu na Kraj,

Powstaniec wielkopolski, ekonomista,

Oficerowie podziemia, żołnierze AK,

Nauczyciel, fizyk, lotniczy technik,

Inżynier chemik, urzędnik, prawnik,

Ślusarz, szofer, kolejarz,

Blacharz, piekarz, tramwajarz,

Nawet profesor i asystent

Oraz Bogu ducha winien szewc -

Oto lista zamarłych w powietrzu serc.

Skamieniali przez dzień cały na szubienicach,

Z zaciśniętą pętlą na skręconym karku? wiszą.

Z martwo wlepionymi w okna kolejki oczami,

Męczeństwem swoim imię Polaków piszą.

Przenikliwy październikowy wiatr

Zimnymi ciałami w tę i we w tę

Huśta jak manekinami.

Ociężałe głowy jak ołów

Opadły ku głuchym już piersiom,

A dla postrachu Lachów

Oni wciąż wiszą i wiszą…

Tylko korony brakuje im z cierni!

Marki nie zapomną nigdy

O tak haniebnej zbrodni!

O publiczne szubienice krzyż

Upomni się już w pierwszą rocznicę.

A pamięć o bohaterach świeci

Przy Pomniku wiecznie zniczem.

A cóż, że byli wśród nich i komuniści?

Saperzy z AK uszli z akcji cało, a ci zawiśli.

A cóż, że byli wśród nich i bezbożni?

Ku pamięci więźniów Pawiaka

Powieszonych w Markach

Krzyż stanął przydrożny.

Polska nigdy się nie strwoży!

Silniejszy nie ma prawa za sobą!

Z męczeńską kartą Historii

W przyszłość pójdą Marki

Z podniesioną głową.

Dziesięć szubienic męczeństwa,

Za akcję „Wieniec” dokonana zemsta.

Dziesięciu powieszonych w Markach,

Czterdziestu w innych czterech miejscach;

Na Woli, na Szczęśliwicach,

W Rembertowie, na Pelcowiźnie.

Wszyscy wiszą publicznie

Za Honor i Ojczyznę!


 

Pozostając myślami w Markach, publiczność wysłuchała ostatniego wiersza tego wieczoru autorstwa Bogusławy Sieroszewskiej pt. Pomnik Dziecka Utraconego, który został odsłonięty w maju zeszłego roku i już spełnia swoją funkcję, gdyż wokół niego 28 grudnia 2017 roku odbył się pierwszy pochówek Dzieci Utraconych, zmarłych w łonach matek, przed narodzeniem przewiezionych do Marek ze Szpitala Bródnowskiego.

 

Utraconemu rodzeństwu, rocznik 1975 i 1976

       

POMNIK    DZIECKA    UTRACONEGO 

      Warszawa/Marki, październik 2016/czerwiec 2017

                  Pomnik Dziecka Utraconego,              

  Dziecka z nicości Wszechświata

  Mocą Bożą wydobytego do bycia.

                 Maleństwu z duszą niepodległą śmierci

   Godność człowieczą przywraca

Marecka Mogiła

Pomnik pamięci.

                 Z łona Matki dawno

                 Anielski orszak duszę

                 Przyjął na wieczności łono.

                 Oj, raduje ci się ona

                 U Boga w gościnie!

                 Choć nie zaznała radości

                 Ziemskiego życia,

                 Dziś jest godnie

                 Upamiętniona,

                 A Pomnik-Mogiła

                 Maleństwa bez imienia

                 Koi smutną matkę,

                 Leczy ojca serca

                 Zranienia.

                 Kto powiedział, że byłoś

                 Bezwładną materią,

                 Niemalże rośliną,

                 Którą można było

                 Usunąć łyżką?

                 Szaleniec!

                 Dziecko Utracone,

                 Najpierw miałoś czoło,

                 Potem formowałoś usta,

                 Woskowe miałoś dłonie,

                 Małe stopy na krzyż

                 Ułożone w łonie,

                 Zarys twarzy z noskiem,

                 Dwoje dużych oczu też

                 Z ciemnym pigmentem,

                 To tu miałoś tworzyć perły łez.

Usunęli Cię niczym

Pisklę z ciepłego gniazda,

Niczym zepsuty ząb,

Wyrzucili do śmieci,

Do czarnego worka

Z pokrwawioną watą i gazą

Jak medyczny odpad.

Nikt nie wziął Cię w ramiona.

Umarłoś nie wiedząc,

Czym są barwy,

Dźwięki, smaki,

Myśli, zapachy,

Lecz wiesz czym

Jest odrzucenie,

Śmierć i kroczące

Przed nią cierpienie.

Bóg upomni się o każde

Mikroskopijne istnienie.

Pomnik Dziecka Utraconego,

Mogiła symbol Bożego Maleństwa,

Osią jej Święta Rodzina,

Święty Józef z Nazaretu,

Święta Maryja Matka

Z Jezuskiem na kolanach,

W koło nich liczna

Dziecięca gromadka.

Niech ten sielski widok z raju

Z Piastunką godnej śmierci,

Obrończynią życia w łonie,

Ukoi Rodzica sumienie.

Niech uświęcona, cmentarna

Ziemia marecka

Pożegna i przygarnie.

Niech matka i ojciec

Dziecko Utracone

Nareszcie

Pochowają

Godnie.

                         Wiersz inspirowany książką Oriany Fallaci

                              pt. ‚List do nienarodzonego dziecka’

Na koniec piosenka pt. Od Nocy do Nocy, którą poetka zadedykowała wszystkim, którym bliska jest XIX wieczna marecka historia rodziny Briggsów, a w szczególności aktorom ze Stowarzyszenia Marki Pustelnik Struga, którzy niestrudzenie wcielają się w postacie z dawnych lat, ożywiając historię angielskiej rodziny Briggsów, księdza Jakuba Dąbrowskiego oraz hrabiego Maksymiliana Małachowskiego. Już wkrótce premiera kolejnej sztuki o Briggsach i Whiteheadach pt. W Pałacyku po Bitwie, która odbędzie się w maju w trakcie Nocy Muzeów, nie gdzie indziej jak tylko w Pałacyku Briggsów!

Na koniec Zbigniew Paciorek – Prezes Stowarzyszenia Marki-Pustelnik-Struga oraz dawny nauczyciel historii  „Jedynki” wyraził swoje uznanie dla poetki za pomocą stworzonych przez siebie rymów.      Kliknij tutaj

Wiersz  pt. „Kim jest ta Pani” Zbigniewa Paciorka      Kliknij tutaj

Pomnik Sybiraków w Warszawie przy ul. Stawki,

udekorowany przez poetkę pamiętnego dnia 10 lutego 2018

wiersze z pamiątkowej książeczki:

    ku pamięci śp. Ojca Mariusza Ratajczyka,  pasjonisty

                                                                                             z Warszawy-Białołęki, żył lat 42

PANNA  GALGANI 

 

Przyjaciele Pasjoniści

Mówcie Polsce o Pannie Boleści

Wyróżnionej Chrystusa ranami

Wielkiego Piątku stygmatami

Oswojonej z cierpieniem co cieszy

Ulgę niosąc niejednej czyśćcowej duszy

Ojcowie czas przywołać nad Wisłę

Z dalekiej cyprysowej Toskanii

Ducha pięknej Panny  Galgani

Niech umiłowana ozdoba

Klejnot samego  Boga

Bohaterka Wiary i Perła Raju

Zalśni po stu latach świętością

Także i w naszym kraju

Coś ty Gemmo zrobiła pasjonistom

Że malują cię w czarnym habicie

Choć nie z krzyżem białym z serca wyrosłym

Że drukują dzienniki Twoje ku wiecznej pamięci

Że czczą Cię jak swoją mniszkę świętą

Niegdyś Tobie odmówiwszy

Z niechęci lub lęku

przez próg klauzury wstępu

Czyżby zawodne wątłe zdrowie

Było ważkim powodem

U Panny Gemmy młodej

Lub brak poddania się woli Bożej

Może złośliwy guz pychy

Wezbrany naciekiem niesłusznych

Szyderstw i skarg bliskich

A może zimna i sroga samokrytyka

Lub nadużywanie długiego języka

Może to że nie zgasła w niej miłość własna

Pewnie brak skupienia w duchu

Pierwsze poszarpane modlitwy

W wygodnym łóżku na leżąco

których Pan Bóg słuchał śpiąco

Pannie Galgani nie było pisane

Przestąpić zakonny próg

Pewnego razu stała się rzecz

Nieziemska niebosiężna wręcz

Bo Gemma to dusza uprzywilejowana

W niebie od dawna dobrze znana

W Swoje Święto Wniebowzięcia

Matka Boża wyjęła sama

Żywe bijące Gemmy serce

Potem długo tuliła je w objęciach

Do Raju zaniosła jak skarb

Bogu w podzięce

Wędrówka Gemmy na wyżyny świętości

To niezgłębione morze Bożych wyroków

Awaryjne ścieżki Bożej Opatrzności

Brzmi to jak mało rajski fortel

Że Święty Konfratr Gabriel

Od Matki Bożej Bolesnej

Osobę niechcianą i świecką

Ojcom Pasjonistom

Uczynił tak bliską

Jak im nie czcić Córki

Kwiatu Jezusa Męki

Kiedy sam Świety Uśmiechu

Do Lukki prosto z nieba

Przyjść upodobał sobie

Ze świetlanym słowem

O drodze Per crucem ad lucem

Z cierni splecioną koronę

Sam Jezus wkłada na jej skronie

Ukazuje Swe otwarte płonące rany

Które Jej ból gasi i zabliźnia misternie

Krew zalewa Gemmy twarz i poduszkę

Strumieniem miarowym skroń jej tryska

Gdy Jezus przez godzinę koronę dociska

O chwilo bolesna i szcześliwa

Tak to spełnia się w Męce i dojrzewa

Piękna Panna Gemma Galgani

Chluba Lukki i całej oliwnej Toskanii

Gdy Gemma prosiła o zdrowie

Potem uwolnił ją od demona

Czarnym pasem od pasjonisty habitu

Zanim ten pałkę strzaskał na jej głowie

I płuca rozwalił razami bez liku

Nareszcie nadchodzi niepojęta

Czwartkowa Godzina Święta

Z ceremonią koronacji cierniami

Króla Ukrzyżowanego Oblubienica

Przyozdabia się w pasyjne kolce

Naszyjniki ze świętego głogu

Bolesne stygmaty i krzyże

Ranami Jezusa krwawi obficie

Odchodząc od siebie w ekstazie

Z cierni splecioną koronę

Sam Jezus wkłada na jej skronie

Ukazuje Swe otwarte płonące rany

Które Jej ból gasi i zabliźnia misternie

Krew zalewa Gemmy twarz i poduszkę

Strumieniem miarowym skroń jej tryska

Gdy Jezus przez godzinę koronę dociska

O chwilo bolesna i szczęśliwa

Tak to spełnia się w Męce i dojrzewa

Piękna Panna Gemma Galgani

Chluba Lukki i całej oliwnej Toskanii

Warszawa, sierpień 2013- grudzień 2016 

     

Mamie śp. Janinie

POD    GOŁYM   NIEBEM

 

W niedzielę, co na zmianę

Raz w deszczu raz w słońcu tonie,

Wrzosem wystrojoną jesienią,

Na Wszystkich Świętych

Złocistą chryzantemą,

Choinką i gwiazdą betlejemską zimą,

A na wiosnę żonkilem i hiacyntem,

W niedzielę, co cały rok wabi

Wonią nowych wieńców

Z purpurowych irysów, goździków i róż,

Przychodzę pod Gołe Niebo

Na spotkanie bratnich dusz.

Przychodzę niesiona

Widokiem pustego miejsca

Przy rodzinnym stole.

Jakby to było wczoraj!

Razem jadło się rosół.

Był schabowy i mizeria.

Teraz przynoszę znicz

I Zdrowaś Maryja.

Na skraju lasu spory ruch

Na cmentarnej alejce

Przy Pomniku Żołnierzy 1920 roku.

Polskie serce i polski duch

Prowadzi żywych do umarłych

Na kolejne kojące spotkanie

Pod Gołym Niebem.

Płoń, zniczu, płoń!

Świecąc podsycaj pamięć,

Ciepłym blaskiem

Wspieraj wyszeptany

„Wieczny Odpoczynek”

I wieczne „Fiat”.

Im mocniej duszę kochamy,

Tym więcej pustki  i strat,

Tym dłużej po jej zgaśnięciu goją się rany.

„Żałoba to cena za Miłość”.

Ból tak długi i czysty, że uspokaja, utula.

Choroba powraca, tym razem poważna,

A śmierć nigdy niepowtarzalna,

Raz wolna, raz szybka,

Pojawia się ulotna i znika,

Nigdy w porę nie zastuka.

Śmierć miłość przed końcem ocala -

To jej jedyna zasługa!

Od rozstania wszak

Gorszy jest miłości brak.

Dzięki Bogu, że tu pod Gołym Niebem

Masz swoje miejsce w grobie,

Że nie jesteś prochem złożonym ukradkiem

Pod przydrożnym kamieniem,

Ani nie pyłem rozsypanym bezimiennie

Na samotnym Wichrowym Wzgórzu.

Nie jesteś marnością nad marnościami

Pochowaną incognito pod ławką na rozdrożu,

W parku pod płotem czy drzewem.

Mój Boże, bądź pochwalony na zawsze, forever,

Za to święte miejsce pod Gołym Niebem.

Gdy tak stoję duchem obok Ciebie,

Odnajduję Twoje obcowanie,

Codzienne wspieranie

W małych sprawach

I tych dziełach wielkich.

Wszystko znowu ma sens.

Nie wstydzę się

Ani wzruszeń ani łez.

Śmierć już niestraszna.

Odejście ot,  tak sobie,

Jak gdyby nigdy nic,

Na spotkanie z Bogiem,

Do odeszłych przodków,

                  Gdzie Głębia przyzywa głębię,               

   Już tu pod Gołym Niebem.

                                                                                 Marki 2009/Warszawa 2017

nagrania  i zdjęcia:     Tomasz Paciorek, Henryk Sieroszewski

BOGUSŁAWA SIEROSZEWSKA

ur. 1970, związana z Markami od urodzenia – ukończyła „Jedynkę”. Absolwentka Wydziału Filologii Angielskiej Uniwersytetu Warszawskiego (2003). W 1996 roku, po 4-letnim studiowaniu języka i literatury angielskiej w Londynie, uzyskała dyplom Uniwersytetu Cambridge, Diploma of English Studies.

Od ponad 20 lat na terenie Marek prowadzi działalność Nauczania Języka Angielskiego i Tłumaczenia.

Pasjonuje się historią Polski, m.in. Żołnierzami Wyklętymi podziemia antykomunistycznego takimi jak słynna Sanitariuszka ?Inka?, Generał Nil oraz Rotmistrz Pilecki, jak również  Golgotą Wschodu Narodu Polskiego. Z historii Sierpnia 80 zachwyca ją postać Anny Walentynowicz oraz Andrzeja Kołodzieja.

Jest aktywną działaczką Stowarzyszenia Marki-Pustelnik-Struga, pełniącą obecnie funkcję wiceprezesa.

Autorka scenariuszy teatralnych o historii angielskiej rodziny Briggsów osiadłej w Markach w 1883 roku.  Inscenizacje pt. Imieniny Flory Briggs, Wesele u Briggsów, Kolacja dla Darczyńcy wystawiane w Pałacyku Briggsów oraz Mareckim Ośrodku Kultury od lat uświetniają mareckie wydarzenia  typu Marecka Noc Muzeów, Mareckie Wianki, pikniki parafialne, a ostatnio 100-lecie parafii Św. Izydora w Domu Katolickim. Od trzech lat wciela się w rolę Flory Briggs. Dzięki sztuce i reaktywacji lokalnego teatru, promuje nieprzecenioną rolę i znaczenie rodziny Briggsów dla rozwoju Marek oraz krzewi wśród  markowian angielską kulturę i tradycję.

Inicjatorka nawiązania kontaktu i współpracy z władzami samorządowymi Marek i Bradford.

Autorka  utworów poetyckich, opiewających polską historię oraz piękno ojczystej ziemi, jak również nasze rodzime, mareckie wydarzenia sprzed lat.

Wraz z mężem Dariuszem wychowują dwie nastoletnie córki – Ninę i Liwię.

Galeria

Komentarze wyłączone

WordPress.org - wdrożenie: ACTIVENET - projektowanie stron internetowych - Warszawa, Marki (zapytań: 56, generowano: 0,830s)