Ulica Ciurlonisa – dlaczego właśnie w Markach?
Nieczęsto napotykamy na planach polskich miast ulicę Mikalojusa Konstantinasa Ciurlionisa. Zapewne niewielu z nas – w tym i piszący te słowa – potrafi prawidłowo wymówić nazwisko tego, zdobywającego coraz większą pośmiertną sławę, litewskiego malarza i kompozytora. Tymczasem kilka lat temu Ciurlionis został patronem jednej z mareckich ulic. Dlaczego właśnie w Markach? By znaleźć odpowiedź na to pytanie, musimy cofnąć się wyobraźnią o prawie 100 lat…
…Był zimny wiosenny dzień 1911 roku. Drzewa okalające Czerwony Dwór w Pustelniku pokryte były topniejącym zwolna śniegiem. Konstantinas – nazywany przez przyjaciół Kostkiem – wyszedł do parku, by podjąć próbę naszkicowania wczesnowiosennego pejzażu. Zmęczona twarz tego trzydziestosześcioletniego mężczyzny nie wyrażała prawie nic prócz bezmiernego cierpienia. Ostatni rok spędzony w Pustelniku, w elitarnym szpitalu doktora Olechnowicza, nie przyniósł oczekiwanej poprawy zdrowia. Nic nie było już w stanie ukoić zniszczonych nerwów, czy powstrzymać nawrotów depresji. Do tego odnowiła się podleczona kilka lat wcześniej w Egipcie gruźlica. Ciurlionis próbował jeszcze komponować i malować, jednak każdy akt tworzenia przesycony był niewyobrażalnym bólem. Sam bał się efektów swojej pracy, zniszczył nawet próby malarskie z ostatnich dni.
Równie silna jak cierpienie była tęsknota – kilkaset kilometrów stąd czekała ukochana żona Ciurlionisa, Zofia. Byli małżeństwem zaledwie od dwóch lat. Swojej córeczki Danuty nie widział nawet na oczy – gdy wyjeżdżał na leczenie do Pustelnika, Zofia była jeszcze w ciąży. Cień uśmiechu zdawał się przemykać przez twarz Kostka na wspomnienie jaśniejszych momentów życia. Pamiętał szczęśliwe dni spędzone z Zofią, gdy pierwsze – niegroźnie jeszcze – objawy szaleństwa skłoniły go do zakupu na kredyt sklepu jubilerskiego w Petersburgu jako świątecznej niespodzianki dla żony. W obecnym stanie umysłu wolał już chyba trzymać się od swej rodziny z daleka, by nie zepsuć przynajmniej pamięci o sobie jako mężu i ojcu.
W zmęczonym umyśle przewijały się też obrazy z lat spędzonych w tętniącej życiem kulturalnym Warszawie przełomu wieków, opuszczonej jednak z goryczą na czas jakiś, gdy Xawery Dunikowski, u którego Ciurlionis studiował rzeźbę, zastrzelił – jakoby w obronie własnej – jego przyjaciela Wacława Pawliszaka.
Pomimo przenikliwego chłodu Kostek nie założył na siebie płaszcza – czy takie drobiazgi miały jeszcze znaczenie? Na efekty nie trzeba było długo czekać: do gruźlicy przyłączyło się zapalenie płuc. Wkrótce – 9 kwietnia 1911 roku – śmierć ulżyła cierpieniom Konstantinasa Ciurlionisa. Ciało jego przewieziono z Pustelnika do Wilna i pochowano na słynnym cmentarzu na Rossie. Kostek nie zobaczył już swojej córki…
Mijały dziesięciolecia. W latach 90-tych XX wieku zarówno malarstwo jak i muzyka Ciurlionisa zdobywać zaczęły coraz większą popularność w Polsce i całej Europie. Dużym wydarzeniem kulturalnym stała się urządzona jesienią 2001 roku wystawa w warszawskim Muzeum Narodowym, na której – po prezentacjach w Niemczech, Japonii i Francji – pokazano kilkadziesiąt obrazów artysty a także szkice, fotografie, korespondencję i partytury. Warto wspomnieć, iż warszawskie muzeum dysponuje także, w ramach stałej ekspozycji, dwiema pracami Ciurlionisa.
Silnie związanego z Polską twórcę uczciło również miasto, w którym spędził on ostatni rok swojego krótkiego i naznaczonego cierpieniem życia. W 1996 roku przy wejściu do Czerwonego Dworu (gdzie obecnie siostry Franciszkanki prowadzą szkołę i ośrodek opiekuńczy) umieszczono upamiętniającą Ciurlionisa tablicę. W tym samym roku nazwę “Mikołaja K. Czurlonisa” nadano nowo wytyczonej uliczce w Pustelniku. Trzeba tu jednak nadmienić, że według niektórych przemysłowo-biurowy charakter ulicy nie do końca współgra z nazwiskiem jej patrona.
Pozostaje na koniec zachęcić do obejrzenia nowatorskich obrazów i posłuchania w wolnej chwili muzyki Ciurlionisa.
Rafał Redeł
Portet Ciurlionisa
Obraz z cyklu “Stworzenie Świata”
Dawny “Czerwony Dwór” w Pustelniku, zdjęcie współczesne
Gdzieś wśród tych drzew przechadzał się Ciurlionis
Obraz z cyklu “Symfonia pogrzebowa”
Obraz z cyklu “Zima”
Ulica Ciurlionisa w Markach
Grobowiec Ciurlionisa na wileńskiej Rossie
Komentarze
Z nazwiskiem M.K.Ciurlionisa i E.Morawskiego -przyjaciół , spotkałem sie po raz pierwszy w Zakroczymiu. Od P. Burmistrza Zakroczymia usłyszałem, że w zeszłym roku ( 2008r. ) ,TV Litewska kręciła film ” Śladami Ciurlionisa ” w okolicy Zakroczymia. Ciurlionis wielokrotnie bywał w Zakroczymiu. Przyjeżdzał, raczej przypływał tutaj z Warszawy, z Rodziną Morawskich na lato. Dlaczego tutaj przez kilka lat przyjezdzał? Niepotwierdzone żródła twierdzą, że Arkady Dąbrowa-Morawski ojciec Edmunda, Włodziemierza i Marii , miał teściową mieszkankę Zakroczymia. Dowiedziałem się o tym od P. Jadwigi Siedleckiej- Siwudy i P. Burmistrza Zakroczymia. Pani Siwuda powiedziała mi również ,że prawdopodobnie z mojej działki nad Wisłą, malowali Ci Wielcy Artyści. M.K. Ciurlionis, Edmund i Włodzimierz Morawscy. Stąd moje zainteresowanie Ciurlionisem i Morawskimi.
Dzięki życzliwości i opiece władz Gminy Zakroczym, udało się w Zakroczymiu, błyskawicznie zorganizować plener malarski. Był to 1 w Polsce plener malarski z cyklu ” Śladami M.K.Ciurlionisa i E. Morawskiego “. Odbył się on w Duchowiżnie nad Wisłą, w domu prywatnym, w dniach 10-17 maja 2009r. Właściciel domu okazał się niezwykłym człowiekiem. Wrażliwym na piękno i wspomagającym Innych w potrzebie. Komisarzem pleneru była P. Anna Sobol, artystka z DK Kadr w Warszawie. W ciągu 2-3 tygodni zorganizowała 11 wspaniałych Artystów, którzy pojawili się w nieznanym Im przepięknym terenie.
Plener odkrył Zakroczym i okolice dla Artystów.
W dniu 23 maja 2009r. na imprezie ” Dni Zakroczymia ” , prace Artystów oglądali mieszkańcy Zakroczymia. Niestety burzowa pogoda popsuła imprezę plenerową, chociaz frekwencja dopisała.
W dniach 8-19 czerwca 2009r. w DK Kadr w Warszawie na ul. Gotarda 16, była wystawa poplenerowa prac z DUCHOWIZNY 09. Wczoraj się zakończyła w miłym nastroju. Pokazano na niej film z pleneru. Każdy z uczestników pleneru dostał kopie filmu. Mam nadzieję ,że informacje, zdjecia oraz film z pleneru znajdzie sie na stronie MOK-u w Markach.
W międzyczasie udało mi sie nawiązać kontakt z P. Adamam Reszką. Pan Reszka, kapitan żeglugi śródlądowej, napisał książkę o żegludzie na rzekach w Polsce. Błyskawicznie po datach, zlokalizował miejsce pracy Arkadego Dąbrowy-Morawskiego. Opublikuje to w ostanim rozdziale swojej wspaniałej ksiązki.
W imieniu własnym serdecznie dziękuje Wszystkim , którzy wspomogli zorganizowanie pleneru w Zakroczymiu. Uczestniczyli w nim i promowali Zakroczym i okolice.
pzdr
adam bronisz , rolnik Zakroczymski i płoński.
adam-bronisz@gazeta.pl
Chciałbym dodać,że prof. Eugeniusz Małkowski na obrazie zbiorczym plenerowym Duchowizna 09, pozwolił nam namalować coś od siebie. Była to zbiorcza praca. Dla mnie bardzo ważna , ponieważ znalazłem się w 14 kwadracie, wśród znakomitych artystów. Było to dla mnie ogromne wyróżnienie. Namalowałem rękaw lotniczy mechanika pokładowego w PLL LOT. Na tym stanowisku pracowałem przez 14 lat.
W dniu 19,06,2009r w DK Kadr w Warszawie ul. Gotarda 16, zakończyła się wystawa Artystów , którzy brali udział w plenerze ” Śladami Morawskiego i Ciurlionisa ” w Zakroczymiu. Pokazany film z pobytu Artystów i Osób zaprzyjażninych, wzbudził zainteresowanie. Myślę, że więcej mogą opowiedzieć sami Uczestnicy pleneru.
Nazwa Duchowizna okazała się prorocza – dobry duch tej pięknej ziemi i wspaniałych jej mieszkańców, oraz patronujących naszemu plenerowi wielkich artystów, opromieniał nasz pobyt w domu p.Kukułowicza jak orle gniazdo posadowionym na wiślanej skarpie. Mieliśmy niezwykłe uczucie uczestniczenia w jakimś misterium Dobra i Piękna i czuliśmy się niezwykle przez los wyróznieni, ze znaleźliśmy się w tak pięknym miejscu, gdzie nasz wielki poprzednik czerpał natchnienie do swych niezwyklych prac.
To wspaniale, ze nazwisko Ciurlionisa nie jest juz znane tylko specjalistom, a w waszej miejscowości doczekał się nawet ulicy!
Idea łączenia sztuk jest mi bardzo bliska i podobnie jak Ciurlionis stworzyłam szereg cykli impresji muzycznych( zobacz na: http://www.sobolanna.npc.pl ) i może kiedyś mój pobyt w okolicach Zakroczymia zaowocuje kolejnymi obrazami o tej tematyce, nie tylko zwykłymi pejzażami, jakie się na plenerach zwykle maluje.. Uwazam, że byloby wspaniale, gdyby wasze miasto stało się również siedzibą np.dorocznego konkursu na obraz o tematyce muzycznej, z Ciurlionisem jako patronem takiej imprezy – moze władze miasta pomyślą zyczliwie o tym pomyśle, a ja chętnie pomogę w jego realizacji..
W dniu 16 kwietnia 2009r. udało mi sie wysłuchać koncertu pra-prawnuka Ciurlionisa. Koncert odbył się w Centrum Litewskim w Warszawie w Al. Ujazdowskich. Niestety nie zetknął się On z obrazami nadwiślańskimi Ciurlionisa. Nie ma takich na Litwie. Wiele Jego obrazów uległo zniszczeniu w czasie dwóch wojen światowych.
Zaczęliśmy wątek poświecony inż. Włodzimierzowi Morawskiemu . Był to brat Edmunda Morawskiego, przyjaciela Ciurlionisa. Rodzina Morawskich z Ciurlionisem często bywała w Zakroczymiu u rodziny.
http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=59&t=123732&p=1385213#p1385213
W 2011r. jest okragła 100 rocznica zgonu artysty. Może NBP wybije okolicznosciową monetę ?