Akcja Katolicka

Akcja Katolicka
05-270 Marki, al. Piłsudskiego 93
503 385 959, akcja@marki.net.pl

Szanując przeszłość
- patrzymy w przyszłość.

Święty Józef Kaliski i dzwon Mikołaj „Pustelnicki”

Kalisz, miasto nad Prosną, najstarsze w Polsce, przesiąknięte jest historią, zarówno, tą pisaną, antyczną, poprzez średniowiecze do czasów nam współczesnych. To w kaliskiej katedrze bił dzwon Mikołaj odlany w naszym Pustelniku…

Do Narodowego Sanktuarium Świętego Józefa Kaliskiego pielgrzymowaliśmy w sobotę, 12 maja, w ramach cyklicznych spotkań organizowanych w trwającym /do 6 stycznia 2019 roku/ Nadzwyczajnym Roku Świętego Józefa Kaliskiego, ogłoszonym przez Ojca Świętego Franciszka, na prośbę Biskupa Kaliskiego Edwarda Janiaka.

Wysiedliśmy sprawnie z autokaru, w asyście uprzejmej miejscowej policji, której funkcjonariusze wstrzymali ruch, byśmy mogli bezpiecznie przejść pod Bazylikę. Autokar zatrzymał się przy pomniku Świętego Jana Pawła II stojącym na placu Św. Józefa, ufundowanym na paamiątkę jego pielgrzymki do Kalisza i Sanktuarium w roku 1997.

„W tym Nadzwyczajnym Roku Św. Józefa Kaliskiego, wierni Diecezji Kaliskiej oraz pielgrzymi nawiedzający Sanktuarium obdarowani są łaską odpustu zupełnego na zwyczajnych warunkach i tam podczas sprawowanych uroczystości jubileuszowych, jak i w naznaczonych modlitwach będą pobożnie uczestniczyli, albo przynajmniej przed cudownym obrazem Św. Józefa przez odpowiedni czas będą zanosić pokorne prośby za wierność Polski do chrześcijańskiego powołania, za kapłanów i zakonników, o uzyskanie nowych powołań kapłańskich i zakonnych oraz w obronie instytucji ludzkiej rodziny, której przykładem jest Święta Rodzina Jezusa, Maryi i Józefa”. (z Dekretu Penitencjarii Apostolskiej z 22VIII2017).

Po wysłuchaniu historii Bazyliki przedstawionej przez ks. prałata dr Jacka Płotę, Kustosza Sanktuarium i jego zwiedzeniu, wysłuchaliśmy konferencji o Św. Józefie. Spotkał nas zaszczyt udziału w Eucharystii wraz z uczestnikami 49. Sympozjum Józefologicznego. Pozostali pielgrzymi to wierni z parafii z Torunia, Mysłowic, Warszawy, Kozanowa, Gniezna. Również przybyli pielgrzymi z Kalisza, oraz parafii Diecezji Kaliskiej, przeważały grupy z dziećmi pierwszokomunijnymi.

Mszy Świętej koncelebrowanej przewodniczył Pasterz Diecezji bp Edward Janiak.

Homilię wygłosił, autor konferencji poprzedzającą Eucharystię, ks. dr Waldemar Graczyk, Prefekt w Wyższym Seminarium Duchownym w Kaliszu. Porównał m.in. człowieka dążącego do świętości, do diamentu wymagającego oszlifowania. To z kolei może się dokonać tylko dzięki wierze i umacnianiu w czynieniu dobra. Kaznodzieja wskazał na Świętego Józefa, podkreślając jego cechę nadrzędną jaką jest posłuszeństwo i zaznaczył, że jest on doskonałym nauczycielem silnej wiary i świętości.


Po zawierzeniu przybyłych Świętemu Józefowi, przed cudownym obrazem, głos zabrał ks. prał. dr Andrzej Latoń, Dyrektor Centrum Józefologicznego w Kaliszu. Podkreślił, że Św. Józef jest Świętym do ratowania naszych czasów, dla ratowania świata.

Po zakończeniu uroczystości, w sąsiedztwie Bazyliki, wszyscy pielgrzymi zostali nakarmieni wspaniałą zupą pomidorową z rąk posługujących przy Sanktuarium księży. Dla nienasyconych była repeta.

Z historii Sanktuarium

Po zniszczeniu w XIII wieku kolegiaty Św. Pawła /o historii której piszę niżej/ z fundacji arcybiskupa Jarosława Bogorii Skotnickiego powstał gotycki kościół p.w. Wniebowzięcia NMP, na który przeniesiono tytuł kolegiaty. W Tym kościele umieszczono w 1625 r. obraz Świętej Rodziny zwany od początku Świętym Józefem Kaliskim. Gotycka świątynia uległa zniszczeniu w roku 1783, ocalało jedynie gotyckie prezbiterium, zakrystia i ołtarz z cudownym Obrazem Świętej Rodziny. W czerwcu 1978 r. papież Paweł VI podniósł kolegiatę do godności Bazyliki Mniejszej. Przez ponad 700 lat istnienia świątyni nagromadziło się w niej wiele zabytków będących częścią dziedzictwa narodowego oraz liczne pamiątki kultu. Do najcenniejszych należą: patena zwana „kaliską” ufundowana w XII wieku przez Mieszka Starego /arcydzieło polskiej sztuki złotniczej/ oraz gotycki kielich mszalny ofiarowany kolegiacie przez Kazimierza Wielkiego w 1363 roku. To tylko niektóre przykłady skarbów świątyni.

Jednak największym darem i skarbem Bazyliki jest Cudowny Obraz Świętej Rodziny, w którym szczególną cześć odbiera Święty Józef zwany Kaliskim.

O historii obrazu dowiadujemy się z pochodzącej z 1790 r. książki autorstwa ks. Stanisława Józefa Kłosowskiego, której tytuł na staropolską modłę jest długi i zawiły, trudny do zapamiętania… W tej cennej książce znajdziemy fakty związane z historią powstania i kult Cudownego Obrazu. Fundatorem obrazu był cudownie uzdrowiony, za wstawiennictwem Świętego Józefa, człowiek od lat sparaliżowany, mieszkaniec wsi Solec. Obraz został namalowany według wskazań starca, który ukazał się choremu, a którym miał być Święty Józef. Najnowsze badania dowodzą, że obraz powstał nie później niż w roku 1630. Jego autorem jest najprawdopodobniej niderlandzki malarz Hendrich ter Brugghen. Od samego początku Cudowny Obraz Świętej Rodziny jest przedmiotem narastającego, żywego kultu, czego mogliśmy doświadczyć i my.

Przed Mszą mieliśmy wiele czasu by poznać wszystkie tajemnice Bazyliki. Szczególne przejmujące dla nas było nawiedzenie podziemnej Kaplicy Męczeństwa i Wdzięczności, ufundowanej przez księży, byłych więźniów obozu koncentracyjnego w Dachau. W niemieckich obozach koncentracyjnych było więzionych ponad 1800 księży, nie brakowało biskupów: Abp Majdański, bp Frejlichowski i innych. Do dzisiaj jestem pod wrażeniem odwiedzenia kaplicy. Co roku, 29 kwietnia, /w dniu wyzwolenia obozu w Dachau/ pielgrzymowali do Sanktuarium Św. Józefa dziękując za ocalenie i zanosząc modlitwy za zamordowanych. Pielgrzymka jest kontynuowana przez kapłanów w tym samym czasie, by pamięć o nich nigdy nie zagasła. Obecnie jest to ustanowiony przez Episkopat Polski w 2005 r. Dzień Martyrologium Duchowieństwa Polskiego z okresu II wojny światowej.

Po zakończeniu uroczystości religijnych udaliśmy się na zwiedzanie Kalisza z Panem Pawłem, przewodnikiem miejscowego PTTK. Mieszkańcy chlubią się, że Kalisz wśród polskich miast wyróżnia się tym, że posiada najstarszą metrykę utrwaloną na piśmie. Miasto zawdzięcza ten honor greckiemu geografowi i matematykowi Klaudiuszowi Ptolomeuszowi z Aleksandrii, który sporządzając swą mapę starożytnego świata (ok. 150 r. n.e.) umieścił na niej nazwę Kalisia, wśród blisko 8000 innych nazw. Miejscowość była położona na tzw. „szlaku bursztynowym”, którym kupcy rzymscy podążali nad Bałtyk po wysoko ceniony wówczas bursztyn.

Najnowsze badania dowodzą, że Kalisz był siedzibą rodową dziadków Mieszka I, Gniezno w tym czasie nie posiadało odpowiedniej fortyfikacji. To przez Kalisz wędrował Św. Wojciech w drodze do Gniezna. Znaczny rozwój miasta nastąpił za panowania Mieszka Starego, który w roku 1182 przeniósł swą rezydencję do Kalisza. Ufundował kolegiatę p.w. Św. Pawła na Zawodziu, gdzie został pochowany, spoczywa tam również jego syn Mieszko, zmarły przed ojcem. Z Kaliszem związana jest Błogosławiona Jolanta, księżna kaliska.


Jednym z najstarszych, istniejących, kościołów jest kościół p.w. Św. Stanisława Męczennika i klasztor oo. Franciszkanów ufundowany przez księcia Bolesława Pobożnego w roku 1257. Po jego rozbudowie, zaledwie w cztery lata po kanonizacji Świętego, w roku 1295 świątyni nadano wezwanie Świętego Stanisława.

Katedra p.w. Świętego Mikołaja również została ufundowana przez księcia Bolesława Pobożnego i jego żonę Błogosławioną Jolantę w roku 1303. Świetności świątyni dodały prace budowlane rozpoczęte przez Kanoników Regularnych sprowadzonych do Kalisza z Wrocławia przez króla Kazimierza Wielkiego w roku 1358. Kościół, podobnie jak miasto, wielokrotnie niszczony był przez pożary, po każdym z mozołem i determinacją odbudowywany. W 1806 r. stan kościoła był tak zły, że władze pruskie nakazały go rozebrać. Co spotkało się ze zdecydowanym sprzeciwem wiernych, wobec którego decyzja została cofnięta. Po kasacie zakonu Kanoników Regularnych, kościół przejęli księża diecezjalni. Zaczęli go sukcesywnie odbudowywać.

W 1905 r. wnętrza otrzymały polichromię, w oknach założono piękne witraże. W roku 1909 Włodzimierz Tetmajer pokrył malowidłami Kaplicę „Polską”. Należy zwrócić uwagę na fakt, że działo się to na blisko 10 lat przed uzyskaniem przez naszą Ojczyznę niepodległości. Rozkazem władz carskich nakazano zamalować malowidła. Tylko dzięki chytremu trikowi ówczesnego proboszcza, który do zamalowania kazał użyć farby zmywalnej, te niecodzienne dzieło sztuki cieszy swoim widokiem i przemawia swoim przesłaniem do dnia dzisiejszego. Niestety nie możemy tego powiedzieć o obrazie autorstwa Piotra Pawła Rubensa „Zdjęcie z Krzyża”, zrabowanym w 1973 r. Możemy oglądać w ołtarzu głównym jego kopię. W katedrze są tablice i obrazy poświęcone Świętemu Janowi Pawłowi, który był tutaj w 1997 roku. (Więcej zdjęć wnętrza katedry w galerii).

Powiecie pewnie, przynudza i przynudza, a co z „Pustelnickim” dzwonem Mikołajem? :)

Dostojny Mikołaj zwrócił naszą uwagę, tuż przed wejściem do katedry. Stoi godnie wyeksponowany na piedestale nieopodal  głównych drzwi wejściowych. Jego historię zawiera marmurowa tablica umieszczona obok. Ogarnęła nas duma, że dzwon z Pustelnika bił na chwałę Bogu i ludziom na Anioł Pański także w Kaliszu. Od razu zrobiliśmy mini wykład panu przewodnikowi o ludwisarni Stanisława Czerniewicza w Markach-Pustelnku. Do tej pory wiedzieliśmy, że dwa dzwony „Maryja” i „Paweł Pustelnik” biją na Jasnej Górze od 1912 r. Również dwa dzwony w naszej mareckiej świątyni p.w. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny zostały odlane w tej ludwisarni, jeden w 1903, drugi w 1912 r.

Pierwszy dzwon p.w. Św. Mikołaja obwieszczał „chwałę Bogu i błogosławionej Dziewicy Marii, świętych Mikołaja i Augustyna” od roku 1712, jak czytamy z tłumaczenia na tablicy.

Będą mieli niemały orzech do zgryzienia fascynaci mareckiej historii, do tej pory uważano, że ludwisarnia funkcjonowała w Pustelniku, przy ul. Lipowej na przełomie XIX i XX wieku.

Oprócz budynków sakralnych Pan Paweł pokazał nam wiele obiektów użyteczności publicznej, które kiedyś pełniły inną rolę: budynek koszar, więzienia, gimnazjum i inne.

Zobaczyliśmy ratusz, niestety nie było odważnych by wejść na wieżę zegarową i napawać się panoramą miasta i okolic. Spacerując korytem Parsenty, tak, tak, rzeka została zasypana, piękne mosty i mosteczki dodające urokowi miastu, rozebrane…
Doszliśmy do miejsca, w którym urodził się Adam Asnyk. Z Kaliszem związane były: Maria Dąbrowska (urodzona niedaleko) oraz Maria Konopnicka, która przyjechała do miasta w piątym roku życia, tutaj przeżyła swoje młodzieńcze lata. To w Kaliszu co roku, na początku maja, odbywa się najstarszy w Polsce Festiwal Teatralny „Kaliskie Spotkania Teatralne”, od 1961 r.

O najstarszym polskim mieście można by pisać bez końca. Jednak zachęcam do odwiedzenia tego uroczego miejsca, jak również jego poznania poprzez liczne wydawnictwa.
Zapomniał bym o kaliskich andrutach! Czego kaliszanie by mi nie darowali. Andruty to kaliski przysmak, którego recepturę znają nieliczni cukiernicy, znany w mieście od XIX wieku. Niektórzy z pielgrzymów zakupili ilości hurtowe tego rarytasu zarejestrowanego w roku 2004 jako produkt „Made in Kalisz. Poland”. Tym Bardziej zachęcam do odwiedzenia Kalisza.

Nadzwyczajny Rok Świętego Józefa trwa do 6 stycznia 2019 r. warto pojechać by uzyskać Odpust Zupełny i zanieść swoje prośby i podziękowania do Świętej Rodziny.

Marek Kroczek

Autorzy zdjęć: Mirosław Kruś, Marek Kroczek oraz zdjęcia ze strony Diecezji Kaliskiej.

W artykule korzystałem z:
„Leksykon Kaliski”, autor Władysław Kościelniak, Wydawnictwo EDYTOR Kalisz 2008.
„Nadzwyczajny Rok Świętego Józefa Kaliskiego, Narodowe Sanktuarium Świętego Józefa w Kaliszu”, redakcja: ks. prał. dr Jacek Płota, Kustosz Sanktuarium; ks. dr Marcin Wiśniewski; ks. dr Jarosów Powązka, Wydawca Kuria Diecezjalna w Kaliszu, 2017.

Galeria

Komentarze: 1

  1. Tomasz Paciorek pisze:

    Szanowny Panie Marku,
    bardzo się cieszę, że udało się Wam zobaczyć „Mikołaja” i podziwiać jego majestat. Należy się jednak kilka słów sprostowania co do jego wykonania i działalności samej ludwisarni.

    Otóż, dzwon „Mikołaj” pierwotnie został odlany w 1712 r w Kaliszu. Jednakże jakość jego wykonania była bardzo licha. Dzwon nie brzmiał jak należy. Na przestrzeni lat „Mikołaj” był kilkukrotnie przelewany. Nie przynosiło to jednak oczekiwanych efektów. Dzwon nadal był „głuchy”. Dopiero 200 lat później w maju 1912 r. dzwon przelano ponownie w Pustelniku, w ludwisarni Czerniewicza. Dobrano odpowiednie proporcje spiżu i usunięto zalegający w nim żużel. Wówczas dzwon zabrzmiał czystym dźwiękiem i z kościelnej wieży słychać go było z wielu kilometrów. Dzieje „Mikołaja” szczegółowo są opisane na stronie internetowej http://www.zyciekalisza.pl. Mikołaj waży ok 400 kg.

    Panie Marku,
    zatem odlanie dzwonu w 1712 r. nie ma nic wspólnego z ludwisarnią w Pustelniku, gdyż pierwotnie dzwon został odlany w Kaliszu, zaś najstarsza wzmianka o mareckiej ludwisarni pochodzi z 1906 r.

    Według zgromadzonych przeze mnie informacji mieściła się ona na Strudze w okolicach stacji kolejki dojazdowej. Kilka lat później została przeniesiona do Pustelnika na ul. Lipową i wkrótce stała się jedną z prężnie działających odlewni dzwonów w Europie.

    Panie Marku,
    już wkrótce ukaże się II Tom Rocznika Mareckiego, w którym dokładnie będzie opisana historia Pustelnickiej ludwisarni.

    Dziękuję Panu za propagowanie historii naszego miasta i krzewienie lokalnego patriotyzmu .

Zastrzeżenie
Opinie publikowane na łamach Portalu Społeczności Marek są prywatnymi opiniami piszących – redakcja Portalu nie ponosi za nie żadnej odpowiedzialności.
Osoby publikujące w artykułach lub zamieszczające w komentarzach wypowiedzi naruszające prawo mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

WordPress.org - wdrożenie: ACTIVENET - projektowanie stron internetowych - Warszawa, Marki (zapytań: 52, generowano: 0,770s)