Kurier Marecki

Kurier Marecki
05-260 Marki, ul. Jutrzenki 2,
727 517 725, mikolaj@marki.net.pl

Quo vadis Marki? – tekst Pawła Adamczyka

Do oceny kondycji finansowej miasta stosuje się szereg ustawowych wskaźników. Ich celem jest kontrola coraz szybciej rosnącego zadłużenia samorządów. W zeszłym roku przestała istnieć jedna gmina w Polsce – po prostu zbankrutowała. Również w Markach obserwujemy dynamiczny wzrost zadłużenia. I choć urzędowi księgowi starają się ukryć ogromy dług miasta, fakt ten nie umknął Regionalnej Izbie Obrachunkowej.

Przez ostanie lata w mieście wydarzyło się wiele. Dużo zbudowano i prace wciąż trwają. Widzimy efekty pracy nowego włodarza miasta. Z resztą nie jest to takie trudne – efekty pracy poprzednika (wodociąg i kanalizacja) leżą zasypane głęboko w ziemi. Nie ma jednak wątpliwości, że są fundamentem obecnych możliwości rozbudowy miasta. Obecny burmistrz ma wdzięczniejszą rolę – buduje głownie na powierzchni, więc efekty tej pracy są stale widoczne. Rola jest wygodna z jeszcze jednego powodu. Po zakończeniu tak ogromnej inwestycji miasto zyskało nowe możliwości kredytowe i skutecznie je wykorzystuje. To stwarza duże możliwości, ale jednocześnie jest złudzeniem. Już dziś stan miejskich finansów można ocenić jako niepokojący, choć gdy zapytać burmistrza i skarbnik miasta o wyniki finansowe, wszystko zdaje się być w należytym porządku. Tabelki budżetu się zgadzają, Wieloletnie Prognoza Finansowa (WPF) miasta też pozornie wygląda dobrze. Koronnym argumentem jest coroczna pozytywna opinia Regionalnej Izby Obrachunkowej(RIO) o budżecie i WPF, z której wynika, że w dłuższej perspektywie miasto wszystko spokojnie spłaci. Trzeba mieć jednak na uwadze, na jakich założeniach opierają się te szacunki.

 

Papier wszystko przyjmie…

Warto tu zauważyć, że nasz kreatywny „miejski księgowy” zakłada bardzo dynamiczny przyrost liczby mieszkańców. Każda osoba wskazująca w rocznej deklaracji podatkowej Marki jako miejsce zamieszkania to ok. 1800 zł rocznie dla budżetu. Zaplanowanie każdego tysiąca nowych mieszkańców to konkretny, prawie dwumilionowy zastrzyk gotówki. Ponad 20 mln zł deficytu w tegorocznym budżecie mogłoby oznaczać, że władze miasta liczą na przybycie ponad 10 000 nowych mieszkańców. Tymczasem przedstawione ostatnio dane pokazują, że w ciągu ostatniego roku przybyło nieco ponad tysiąc zameldowanych mieszkańców i na znacznie więcej w każdym kolejnym roku nie należy liczyć. Podobnie ze sprzedażą gruntów należących do miasta. Tylko w 2018 r. zaplanowano przeszło 2,5 mln zł dochodu z tego tytułu, a zrealizowano marginalny ułamek. Co roku w WPF zakłada się również, że w kolejnych latach będziemy więcej spłacać niż pożyczamy (czy kiedykolwiek to się udało?).

 

 

…a RIO to zweryfikuje

Zwróciła na to niedawno uwagę właśnie Regionalna Izba Obrachunkowa ? instytucja kontrolująca finanse samorządów. W opinii do przedstawionej Wieloletniej Prognozy Finansowej miasta możemy przeczytać, że „Skład Orzekający wskazuje na znaczny wzrost planowanego w 2019 r. zadłużenia Miasta w stos. do roku 2018, które zgodnie z danymi z przedłożonej Prognozy na koniec 2019 roku zwiększy się o 22,89% i wyniesie 107.073.681,00 zł (sic!), co stanowi 60,99% planowanych na ten rok dochodów.”

W przesłanej opinii możemy również przeczytać, że na 2019 r. zaplanowano sprzedaż majątku gminy na prawie 2 mln zł. To bardzo niebezpieczna sytuacja gdy trzeba wyprzedawać majątek gminy, tym bardziej, że są to możliwości bardzo ograniczone. Czy grozi nam scenariusz gminy Ostrowice – pierwszej w historii samorządu gminy zlikwidowanej za długi? To raczej mało realne, ale poziom zadłużenia nie napawa optymizmem. Znacznie bardziej realnym jest scenariusz w którym to RIO będzie uchwalała budżet miasta z pominięciem władz miasta, dążąc do jak najszybszej spłaty zadłużenia. Co to oznacza dla Marek nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć. Kończymy rozpoczęte inwestycje, nowe nie ruszają, znika wiele wydarzeń i imprez bez których markowianie nie wyobrażają sobie dziś funkcjonowania w mieście.

 

Komisarz stałby w drzwiach

Zresztą, gdyby nie zniesiono kilka lat temu progów maksymalnego zadłużenia samorządów, dziś do drzwi Urzędu Miasta pukałby komisarz mający naprawić miejskie finanse. Do niedawna miasta nie mogły się zadłużać na więcej niż 60% rocznych dochodów. A przecież, aby mieć realny obraz sytuacji do długów naszej gminy należałoby doliczyć wyprowadzone poza oficjalne zadłużenie należności za rozbudowę SP nr 1 czy ponad 100 mln złotych obligacji wyemitowanych przez spółkę Mareckie Inwestycje Miejskie (spłaci je gmina, płacąc za używanie obiektów budowanych przez spółkę). Należałby również odjąć kwoty, które tylko „przepływają” przez budżet miasta w związku z obsługą rządowego programu „500+”. Nie są to miejskie pieniądze, ale formalnie obniżają poziom zadłużenia względem dochodów.

Urząd nie widzi problemu?

Tłumaczyć się z tej sytuacji nie zamierzają władze miasta. Na grudniowej sesji rady miasta przyjęty został projekt budżetu i WPF-u na 2019 r. i choć tradycją było przedstawiano opinii RIO o tych projektach uchwał, to tym razem opinię z powyższymi uwagami o prognozie finansowej postanowiono pominąć. Niewprawiony w poruszaniu się po biuletynie informacji publicznej miasta użytkownik będzie musiał się sporo natrudzić aby do dokumentu dotrzeć. Przypadek? Nie sądzę. W kontekście prezentowanego w listopadzie wszem i wobec bogatego budżetu miasta na 2019 rok z kolejnymi 20 mln zadłużenia taka opinia organu nadrzędnego mogłaby zasiać spory niepokój. Nawet wśród przychylnej burmistrzowi większości w Radzie Miasta.

 Paweł Adamczyk

 

tekst pochodzi z najnowszego numeru Kuriera Mareckiego: http://www.marki.net.pl/kurier-marecki-39-12019-118669

 

WordPress.org - wdrożenie: ACTIVENET - projektowanie stron internetowych - Warszawa, Marki (zapytań: 52, generowano: 0,549s)