Podsumowanie 2016 roku

pod względem alarmów w OSP.

ŁĄCZNIE WYJAZDÓW ALARMOWYCH – 235

Pożary – 81

Wypadki – 22

Kolizje drogowe – 12

Miejscowe zagrożenia – 97

Fałszywe – 20

Inne działania – 3

Tak podsumowuje miniony rok kalendarzowy Dowódca Jednostki Operacyjno – Technicznej, Naczelnik OSP dh Kamil Róg:

 

Jak druh Naczelnik ocenia miniony rok pracy jednostki?

Obserwujemy z roku na rok coraz większą liczbą interwencji podejmowanych przez OSP Marki. 2016 był rokiem niezwykle intensywnym. Za nami 235 wyjazdów, które były tylko samymi interwencjami z dyspozycji PSK KP PSP Wołomin. Gdybyśmy doliczyli do tego interwencje z dyspozycji Urzędu Miasta, Zarządzania Kryzysowego oraz wszystkie zabezpieczenia miejskich imprez, uzbierałoby się około 300 działań, w które byliśmy zaangażowani. Rok 2016, w stosunku do 2015, był czasem, w którym odnotowaliśmy mniej pożarów, natomiast  wzrosła liczba interwencji związanych ze zdarzeniami drogowymi. I niestety niektóre z nich zakończyły się tragicznie.

235 wyjazdów alarmowych w ciągu roku, to jak dla jednostki funkcjonującej 4 lata, całkiem sporo. Dajecie sobie z tym radę?

W tym roku przeszkoliliśmy kolejną grupę druhów i jest to dla jednostki wymierne wsparcie. Nie ukrywam, że są kłopoty z pełną, sześcioosobową obsadą w godz. 7-15. Wynika to z faktu, że część  ratowników pracuje i uczy się poza Markami. Jako Naczelnika cieszy mnie jednak fakt, że w tych newralgicznych godzinach  mamy czterech strażaków dostępnych – jest to niezbędne minimum.  Popołudniami i w weekendy sytuacja jest bardzo dobra, nierzadko zdarza się tak, że na alarm przybywają dwie pełne obsady. W dużym stopniu wyjazdowość jest też zasługą konserwatorów, kierowców, jak i reszty strażaków, którzy na bieżąco we własnym zakresie usuwają ew. niesprawności.

No właśnie, kilka razy zdarzyło się działać na oba samochody.

Tak, od momentu włączenia jednostki w struktury KSRG kilka razy wyjeżdżaliśmy już dwoma zastępami, a po pozyskaniu drugiego auta średniego – Renault Midlum – nawet poza gminę. Wynika to z wymagań systemowych i jest reakcją na podpisane porozumienia. Do takich wyjazdów dochodziło przy pożarach lasów, nawałnicy, jaka przeszła przez powiat w lato oraz ostatnio, gdzie dwa zastępy z różnicą 1 (!) minuty wyjechały do dwóch różnych pożarów w Markach. Tak podjęte działania w sposób rzeczywisty wskazują, że możemy być realnym wsparciem dla JRG Wołomin oraz naszych sąsiadów. Powiem kolokwialnie - tak OSP Marki wyrabiają sobie markę.

Jak Naczelnik ocenia przygotowanie ratowników do takich działań?

Od początku reaktywacji jednostki mieliśmy ogromne wsparcie ze strony KP PSP w Wołominie. Około 80% strażaków-ratowników to „wychowankowie” Komendy Powiatowej. Kursy organizowane przez KP PSP w Wołominie  przygotowują ochotników do tej ciężkiej służby w stopniu bardzo dobrym. Warto napomnieć, że nasi druhowie nie unikają samokształcenia, a i w Markach organizuje się wiele szkoleń i ćwiczeń. Jesteśmy chyba ewenementem, jeśli chodzi o poziom wyszkolenia medycznego. W OSP Marki jest 33 ratowników z zakresu Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy. W strukturach JOT-u znajdują się zawodowi strażacy PSP i WSP, którzy chętnie dzielą się wiedzą i doświadczeniem, a i starsi koledzy zawsze coś podpowiedzą. Naczelnik na pewno nie wstydzi się wyszkolenia i zaangażowania mareckich strażaków!

Jaki był najtrudniejszy wyjazd?

Tak naprawdę to każdy wyjazd alarmowy niesie ze sobą jakąś trudność i ryzyko, bo nie wiemy co nas czeka po przybyciu na miejsce. Szczególnie w 2016 roku zapamiętałam dwa  zdarzenia drogowe, które w mojej opinii były najtrudniejsze. Pierwsze miało miejsce na al. J. Piłsudskiego i dotyczyło wypadku, w którym młody człowiek, prowadzący skuter, zderzył się z samochodem ciężarowym, wskutek czego poniósł śmierć na miejscu. W działaniach brały udział dwa nasze zastępy, a wśród ratowników znajdowali się ludzie bardzo młodzi, świeżo po skończonym kursie.  Bałem się o ich stan psychiczny. W końcu bardzo ciężko przewidzieć, jak zareaguje człowiek pod wpływem tak tragicznych doświadczeń, stykając się ze śmiercią  i bezsilnością wobec niej. Wspólnie przeszliśmy przez te traumatyczne zdarzenie. Mimo tego, że mam kilka takich zdarzeń za sobą, to nigdy nie potrafię przejść koło nich obojętnie. Istotne jest, aby wtedy wspierać się i być razem. Kolejnym trudnym i bardzo wymagającym zdarzeniem był wypadek, w którym brało udział auto osobowe oraz ciężarowe na DW 631. Kierowca auta osobowego zginął na miejscu, a gro działań polegało na uwolnieniu kierowcy wywrotki, który bardzo pechowo został uwięziony w doszczętnie zniszczonej kabinie. Współpracowaliśmy z zastępem JRG Wołomin i OSP Zielonka. Na miejscu pracowało wielu ratowników oraz mnóstwo sprzętu hydraulicznego. Kierowca był poważnie ranny, walczyliśmy z czasem bo dla jego życia liczyła się każda chwila. Najważniejszym było, aby jak najszybciej  trafił na SOR. Po kilkudziesięciu minutach został uwolniony i przekazany PRM. Po jakimś czasie dostaliśmy podziękowania za pomoc temu kierującemu. Można by mnożyć takie interwencje, do każdej podchodzimy indywidualnie, każda jest nieszablonowa i wymaga niekiedy wyjścia poza tradycyjny schemat działania i myślenia przy zachowaniu procedur.. Jest to bardzo często walka z czasem, niekiedy i z samym sobą, swoimi słabościami. Ale każdy udział w interwencji, nasze zaangażowanie i oddanie sprawie, niesienie szansy na ratunek innym, niesie pomoc, niekiedy pomaga po prostu dalej żyć. Jedno „dziękuję” z ust uratowanego rekompensuje wszystkie trudy. A potem od nowa nabierasz sił – słyszysz alarm, wstajesz i jesteś gotowy do drogi i pomocy :)

Galeria

Komentarze wyłączone

WordPress.org - wdrożenie: ACTIVENET - projektowanie stron internetowych - Warszawa, Marki (zapytań: 42, generowano: 0,541s)