Dzień Pamięci Żołnierzy Wykletych

Społeczny Komitet Obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wykletych w Markach

Radosław Dec
792-350-668

Stowarzyszenie Marki-Pustelnik-Struga

Stowarzyszenie
Marki-Pustelnik-Struga
ul. Ząbkowska 64, 05-270 Marki

22 781 23 08,
501 550 416
tpaciorek@wp.pl

Krzysztof BANAŚ – wiersze patriotyczne

ALEJA DĘBÓW KATYŃSKICH

Krzyczę, bo nie da się milczeć.
Krzyczę – powstańcie bracia świadkowie
Tamtych dni, do zrywu hordy wilcze,
Do zrywu właśnie dziś.

Wołam Was, druhowie waleczni i niezłomni,
Skuteczni w swej miłości do Ojczyzny.
Niech Was obudzą aniołowie,
Chcę byście przyszli.

Popatrzcie na nas Wyklęci,
bo tak Was nazywały czerwonouste sierpy,
Gdy prowadzili na skraj dołu śmierci
I strzałem w głowę uciszali odgłos werbli.

Popatrzcie na nas,
Na tysiące, na miliony rąk,
Na polskie serca, co biją rytmem biało-czerwonym,
Jak miarowy żołnierski krok.
Spójrzcie – powrócił Orzeł do Korony.

Jeszcze słyszymy odgłos armat,
Końskich kopyt kłus,
Czujemy bicie serc rozdartych
I szum płaczących brzóz.

Nie martwcie się Panowie, nie zostaliście zapomniani.
Sadzimy dla Was dęby, w Radzyminie i Ossowie,
Z nadzieją, że ktoś kiedyś powie:
„Te dęby to ułani, to strzelcy i piechota,
To chłopcy i dziewczęta, to Armia Krajowa”.

Dzięki Wam rozpadła się w pył czerwona hołota,
A Polska zaczęła się od nowa.
Dzięki Wam, bracia, dziś Polska cała wie,
Że nasza flaga nie czerwona,
Lecz do połowy biała.

Dziękuję Wam za Styczeń, Wrzesień i Październik.
Dziękuję, że do końca żeście trwali twardzi i wierni.
Dziękuję za Radzymin, Płock, Warszawę,
Za Gdańsk, Białystok, Kraków, Mławę,
Za wszystko, za Wolność,
Za wszystko.

 

ORŁY Z MONTE CASSINO

Z nieludzkiej ziemi ruszyły Orły biało-czerwone
z Wilna, ze Lwowa, dywizja karpacka kresowa.
W wolność ich oczy były utkwione,
w miłość do Stolicy, Ojczyzny, do Boga.

Ruszyły oddziały, anielski ich orszak prowadził,
dzieci znad Warty, Niemna i Wisły,
biedni, zmęczeni, aczkolwiek -
Bogiem silni, duchem bogaci
idą nieugięci, nieustraszeni,
spod butów tryskają złote iskry.

A dokąd to idą dzielni chłopcy?
Gdzież im tak spieszno do zaszczytów, chwały?
Idą w otchłań do miejsc im obcych
walczyć o Wolność, o alpejskie skały.

W słońcu i w deszczu, zimnem i wiatrem
jak batem smagani, do przodu, do boju,
do wolności choćby na boso, choćby na chwilę
dojdziem do naszej Pani, choć ból rozdziera
tętnice od wbijanych gwoździ, nie odpuścimy-
tyle w nas złości.

To my, szaleńcy, co im nie straszne właściwie nic,
we wrześniu byliśmy wielcy, dziś potężni.

Dziś będziem się bić.
I załopotał sztandar Biało-Czerwony
na skałach wśród huku wystrzałów i dymu.
To Polski Żołnierz niezwyciężony
otworzył aliantom drogę do Rzymu.

Niech nikt się nie waży, patrząc dziś na te krzyże
mówić, że niepotrzebnie, że może wysiłek byt marny.
Dla tych, co tu zostali na sąd Boży, honorem było iść wyżej
i zdobyć więcej, bo Polski Żołnierz najwyższej chwały jest warty.

Pochylcie głowy by oddać im cześć!
O tych, którym na Monte Cassino

zabrzmiał ostatni capstrzyk,
niemiecki ołów zwalił z nóg,
pamięć w sercach będziemy nieść.
Tak nam dopomóż Bóg!

DĘBY PAMIĘCI

Bądź pozdrowiony dębie wyniosły,
patronie pamięci historii krętych korytarzy,
losy przeklęte pod twoje korzenie
chłopców przyniosły, roztocz krąg jasny
na ich zgasłe twarze.

Daj wytchnienie zmęczonym wędrowcom,
oni już swoją rolę w tym dramacie zagrali.
Nie pozwól tym w szarych prochowcach,
by znowu do nich strzelali.
Jesteś jak anioł, strzegący dziecięcego snu,
jak matczyny głos, co zawsze gdzieś blisko się niesie,
zostań przy nich, bądź zdrów,
czy stoisz w polu, nad rzeką czy w lesie.

Stój jak najdłużej, nie daj się żywcem
zabrać żywiołom, ty jesteś stróżem, opoką, ostoją.
Nie daj się podejść czerwonym warchołom,
co za bolszewickie srebro bagnet wbijali pod żebro.
Słuchajcie głosu, co z tej ziemi przez gardła nasze się dobywa.
Póki pamięci szumią dęby, póki my żyjemy-
i pamięć będzie żywa.

A kiedy przyjdzie mi się spotkać
z oprawcą mym na sądzie ostatecznym,
to stanę przed nim z mą kompanią
spokojny i bezpieczny.
Z głowy zdejmę mu przyłbice
zobaczę strach i słabość,  on
przestrzeloną potylice.

 

Autorska poezja markowiaka Krzysztofa Banasia

Galeria

WordPress.org - wdrożenie: ACTIVENET - projektowanie stron internetowych - Warszawa, Marki (zapytań: 60, generowano: 0,545s)