Dziki atakują – Echo Podwarszawskie nr 3

Dziki na Białołęce i na obrzeżach Legionowa to widok normalny, a chociaż leśnicy kładą do głów, żeby zwierząt nie dokarmiać, bo mogą być niebezpieczne – mieszkańcy nic sobie z tego nie robią.

W piątek 13 lutego w Ząbkach doszło do wypadku, który powinien przemówić do wyobraźni. Około dziesiątej przy ul. Wolności zwierzę zaatakowało kobietę z dziećmi – niania osłoniła maluchy przed szarżującym dzikiem, a ten dotkliwie ją poranił, podobnie jak mężczyznę, który podążył z pomocą. Kilkanaście minut później dzik uszkodził samochód na Szwoleżerów oraz natarł na grupkę przechodniów.

W obawie o zdrowie dzieci, uczniowie szkół znajdujących się w pobliżu zostali zamknięci w budynkach, a policja rozpoczęła obławę na dzika. Według ostatnich informacji, żadna z poszkodowanych osób (policja potwierdza troje rannych, inne źródła podają, że w starciu z dzikiem ucierpiało nawet siedem osób) nie ma obrażeń zagrażających życiu.

W Polsce przez ostatnie kilka lat populacja dzików podwoiła się. Bezpośredni wpływ na to zjawisko miały lekkie zimy oraz struktura upraw rolnych, która jest najczęściej dobrą bazą żerową dla dzików. W naturalnym środowisku zrobiło się dzikom za ciasno, więc zaczęły przenosić się do miast, gdzie nie prowadzi się gos-podarki łowieckiej ani odstrzału redukcyjnego, więc walka z nimi jest trudniejsza. Sprawę komplikują sami mieszkańcy, którzy dokarmiają zwierzęta.

Dzika schwytać się nie udało, według policji w Wołominie zwierzę uciekło do lasu. Łowczy zaangażowani w poszukiwania twierdzą, że najprawdopodobniej uspokoił się w swoim środowisku i nie będzie już niepokoił ludzi.

Dzik sam z siebie nigdy nie atakuje człowieka. Musiał być czymś rozdrażniony bądź poczuł się zagrożony.

Dzików w naszej okolicy jest zbyt dużo, a na wiosnę znów się rozmnożą. Przedstawiciele Lasów Miejskich Warszawy są zdania, że jedynym rozsądnym i skutecznym sposobem zmniejszenia populacji jest odstrzał. Taki sposób – stały odstrzał dzików – funkcjonuje m.in. w Łodzi, Gdańsku, Koszalinie czy Zielonej Górze. Zgody na odstrzał nie daje prezydent Warszawy, choć np. na Białołęce jest aż 200 dzików.

W każdym przypadku, kiedy dzikie zwierzę pojawia się w naszym otoczeniu i stwarza zagrożenie – dzwońmy po policję (997 bądź 112 z telefonów komórkowych). Fachowcy zajmą się resztą.

(wt)


Echo Podwarszawskie zaprasza do lektury nowego wydania pod adresem:
www.gazetaecho.pl

W numerze:
• Dziki atakują
• Kronika policyjna
• X na kartę? Czemu nie?
• Czy ktoś go widział?
• Wielki sukces karateków z Zielonki!
• Zepsuta latarnia? Dzwoń!
• Pomoc ofiarom przestępstw
• Dolcan wraca do Ząbek
• Dokąd z dzieckiem

Komentarze wyłączone

WordPress.org - wdrożenie: ACTIVENET - projektowanie stron internetowych - Warszawa, Marki (zapytań: 47, generowano: 0,519s)