Marcovia

MTS Marcovia 2000

ul. Wspólna 12,
22 781-12-84

Drukarz Warszawa pokonał Marcovię 3:2 w meczu na szczycie

Nie tak miało wyglądać sobotnie piłkarskie święto przy Wspólnej 12. Marcovia mimo dwubramkowego prowadzenia uległa bowiem w meczu na szczycie Drukarzowi Warszawa 2:3. Bramki dla zespołu Konrada Kucharczyka zdobyli Przemysław Sieczko i Marcin Rojek.


Jedno z najważniejszych spotkań sezonu rozpoczęło się od ataków Marcovii. Drukarz ograniczony do gry z kontry nie był w stanie wyprowadzić groźnych ciosów. Nasz zespół z kolei rozkręcał się z każdą kolejną minutą. Pierwsze trafienie padło już w 6 minucie. Na listę strzelców wpisał się Przemysław Sieczko, który wykorzystał podanie od Michała Grykałowskiego. Idąca za ciosem Marcovia nie zwalniała tempa. Nasi zawodnicy raz za razem z łatwością przedostawali się pod bramkę Drukarza. Jedyne czego brakowało to postawienia przysłowiowej kropki nad „i”. W końcu prawie 300 kibiców mogło po raz drugi cieszyć się ze zdobycia bramki przez Marcovię. Swoje 15 trafienie w sezonie zdobył niezawodny Marcin Rojek, który po wkręceniu w ziemię jednego z defensorów gości ze spokojem wpakował piłkę do siatki obok rozpaczliwie interweniującego golkipera.


Prowadzenie 2:0 niestety nie sprawiło, że Marcovia poszła za ciosem. Co więcej ku ogromnemu zaskoczeniu do głosu zaczął dochodzić Drukarz. Jak dało się usłyszeć na trybunach – „bramka wisiała w powietrzu”. Na szczęście udało się przetrwać zmasowany napór gości i po pierwszych 45 minutach byliśmy w piłkarskim niebie.


Niestety to co wydarzyło się po wznowieniu gry ciężko jest racjonalnie wytłumaczyć nawet kilka dni po meczu. A mogło zacząć się identycznie jak w pierwszej odsłonie, czyli od bramki zdobytej przez naszą drużynę. Tym razem Marcin Rojek zamiast do siatki trafił w idealnej sytuacji w słupek i zamiast 3:0 wciąż prowadziliśmy dwiema bramkami. Kolejny raz okazało się, że stare piłkarskie porzekadło „niewykorzystane okazje się mszczą” wciąż nie traci na znaczeniu. Drukarz zaczął bezlitośnie wykorzystywać błędy naszych zawodników i w ciągu 10 minut nie tylko doprowadził do wyrównania, ale zdołał także zdobyć bramkę, która pozwoliła mu objąć prowadzenie! Wszyscy kibice (poza grupką fanów rywala) przecierali oczy ze zdumienia. Coś co nie miało prawa się zdarzyć stało się w najgorszy z możliwych sposobów. Marcovia nie była w stanie już doprowadzić do wyrównania. Czasu do końca meczu było sporo, ale Drukarz nie pozwolił naszym zawodnikom rozwinąć skrzydeł.


Pierwsza wiosenna porażka stała się zatem faktem. I choć to Drukarz musiał a my mogliśmy to pozostaje wielki, wielki niedosyt. Mieliśmy go bowiem na widelcu, ale wymknął nam się właściwie niespostrzeżenie. Nie ma jednak co płakać nad rozlanym mlekiem. Przed Marcovią jeszcze sporo spotkań w tej rundzie. Jej rywale także mają do rozegrania wiele pojedynków, których na pewno stracą jeszcze punkty. Najważniejsze byśmy wykorzystali każde potknięcie rywali a sami więcej ich nie zaliczali. Mamy bardzo dobrego trenera, bardzo silną i wyrównaną kadrę więc o załamaniu nie ma mowy. Znając swoją wartość i wierząc we własne, wysokie umiejętności pojedziemy w Wielką Sobotę do Wieliszewa żeby przywieźć na Wspólną 12 komplet punktów. Początek meczu z Dębem o 12:00. 

Bramki dla Marcovii:
Przemysław Sieczko 6′ Marcin Rojek 18′
Żółte kartki: Hubert Dałek, Dariusz Piwowarek
Widzów: 300

Skład Marcovii: Łukasz Bestry – Hubert Dałek (78′ Adrian Marczak), Dariusz Piwowarek (C), Michał Ochman, Radosław Mędrzycki – Marcin Rojek, Michał Grykałowski, Tobiasz Strąpoć (64′ Adrian Rowicki), Piotr Bielecki (52′ Mariusz Rogalski) – Przemysław Sieczko (54′ Tomasz Buczek), Dawid Sawicki

Trener: Konrad Kucharczyk
Asystent: Łukasz Rączka

Galeria

Komentarze wyłączone

WordPress.org - wdrożenie: ACTIVENET - projektowanie stron internetowych - Warszawa, Marki (zapytań: 65, generowano: 0,568s)