Drogie Panie pracujące w bibliotece, Wspaniali Czytelnicy.

Mam małą prośbę, powiedzmy, że niby-apel. Proponuję więcej aktywności i samodzielności. Dziś stałam w kolejce, żeby oddać i wypożyczyć książki, zbędne dziesięć minut, ponieważ jedna z młodych czytelniczek poprosiła, by pani bibliotekarka ją obsłużyła. Problem nie w tym, że stałam w kolejce, nie w tym też, że za długo, bo jestem niecierpliwa czy też korona mogłaby mi spaść z głowy. Problem w tym, że młoda czytelniczka, bodajże licealistka, nie zadała sobie nawet trudu samodzielnego poszukiwania dramatów Moliera, ale wymieniając potrzebne tytuły, oczekiwała, aż pani bibliotekarka przewertuje kilka pozycji z półki i poda szanownej pod nos.

Kobiety! Wychowujmy się nawzajem do większej zaradności życiowej. Pani bibliotekarka mogłaby, zamiast wyręczać młódkę, wskazać, gdzie i w jaki sposób szukać – nastolatka możliwe, że za chwilę będzie studentką i jak tak dalej pójdzie, zginie śmiercią tragiczną w jakiejkolwiek bibliotece uczelnianej, o BUW-ie nie wspominając. Młoda czytelniczka mogłaby sama popatrzeć na te kilka półek z literką M, jeśli nie wie, pod jaką literaturą szukać Moliera – takowych nie ma dużo, a zawsze można spytać o kraj importu.

Wszystko rozumiem – mamy fatalną pogodę i niskie pensje, ale siejemy obojętność – zbieramy postawę roszczeniową i wyuczoną bezradność. Chyba że to tak świadomie i celowo, przygotowując przyszłych interesantów po drugiej stronie budynku przy Lisa Kuli 3.

Aleksandra Nizioł

Komentarze wyłączone

WordPress.org - wdrożenie: ACTIVENET - projektowanie stron internetowych - Warszawa, Marki (zapytań: 45, generowano: 0,510s)