Stowarzyszenie Marki-Pustelnik-Struga

Stowarzyszenie
Marki-Pustelnik-Struga
ul. Ząbkowska 64, 05-270 Marki

22 781 23 08,
501 550 416
tpaciorek@wp.pl

CUDU nie było NAD WISŁĄ

Pod Pomnikiem Poległych w 1920 roku na mareckim cmentarzu, z ust zaproszonej na tegoroczne obchody Bitwy Warszawskiej posłanki z partii Nowoczesna – Kamili Gasiuk-Pihowicz padły słowa wprawiające zebranych w osłupienie – „Bitwa Warszawska nie była cudem”.
Jak co roku, uroczystości oddania hołdu poległym w Bitwie Warszawskiej 1920 roku rozpoczęły się na mareckim cmentarzu 14 sierpnia o godz. 19.30, wkrótce po Mszy św. odprawionej w kościele parafii św. Izydora przez ks. proboszcza Kazimierza Sztajerwalda.
Były poczty sztandarowe z mareckich szkół, była asysta honorowa stołecznej policji, był trębacz. Były odczytane przez przedstawicieli kancelarii listy okolicznościowe Prezydenta RP Andrzeja Dudy i Premiera Mateusza Morawieckiego. Potem nastąpiły przemówienia, salwa honorowa, uroczyste złożenie wieńców i zapalenie biało-czerwonych zniczy.
W swoim przemówieniu Burmistrz Miasta Marki Jacek Orych zwrócił uwagę na ogromnie ważną rolę w Bitwie Warszawskiej kryptologów, w tym ppłk Jana Kowalewskiego, którym udało się złamać szyfry sowieckie. Dzięki ich pracy, kontruderzenie znad Wieprza Marszałka Piłsudskiego na skrzydło i tyły bolszewickiej armii Frontu Zachodniego zostało uwieńczone sukcesem.
Prezes Ochotniczej Straży Pożarnej, Antoni Widomski, jak co roku przypomniał o Opatrznościowym bohaterze poległym pod Wólką Radzymińską – kpt. Stefanie Pogonowskim z Łodzi, który dowodząc I batalionem 28. Pułku Strzelców Kaniowskich przypuścił niespodziewany atak na wojska bolszewickie o godz. 1.00 w nocy. Tym samym odwrócił bieg wojny i historii, wprowadzając chaos, popłoch w szykach nieprzyjaciela, i ostatecznie odwrót  niszczycielskich bolszewickich 21 i 27. Dywizji Strzelców, które Warszawę miały na wyciągnięcie ręki.
Regionalista Zbigniew Paciorek w tym roku zwrócił uwagę na bardzo ciekawy i ważny fakt. Mianowicie, we wspólnej mogile na mareckim cmentarzu wraz ze stoma polskimi żołnierzami poległymi w Bitwie Warszawskiej 1920 roku zostało pochowanych dwóch żołnierzy bolszewickich. Świadczy to o bardzo dobrym, humanitarnym traktowaniu wroga. Bolszewicy zostali w Markach pochowani po Bożemu, choć sami w Boga nie wierzyli. Jak się okazuje, Marki nie są odosobnionym przypadkiem.  Ten fakt tylko potwierdza, jak nieuzasadnionym jawi się formułowany w ostatnich latach przez Władimira Putina zarzut  niehumanitarnego  traktowania przez Polskę jeńców sowieckich w 1920 roku.
fot. Urząd Miasta Marki
Jak już było wspomniane na wstępie, wśród osób zabierających głos była również posłanka z partii Nowoczesna, która podobnie jak Burmistrz Miasta Marki podkreślała rolę polskich kryptologów na czele z ppłk. Janem Kowalewskim. Z tą różnicą, że Pani Kamila Gasiuk-Pihowicz z wielką stanowczością w głosie podkreśliła w swoim wystąpieniu w Markach, że Cudu nad Wisła nie było! Jej zdaniem zwycięstwo Polski to zasługa polskich kryptologów i Wojska Polskiego, a nie cudu! Pewność, granicząca z butą wprawiła poniektórych zebranych w osłupienie. Inni woleli wierzyć, że posłanka użyła tylko „metafory”. Zabrzmiało to jak podważanie 100-letniej narracji Polaków, którzy od samego początku okrzyknęli Bitwę Warszawską – Cudem nad Wisłą.
 We wspomnieniach wojennych, wydanych dzięki staraniom ks. prałata Jana Sikorę z Wołomina,  porucznik Mieczysław Słowikowski, dowódca Bitwy pod Ossowem tak pisał o zwycięstwie nad bolszewikami:
(…) zwycięstwo zawdzięczamy przede wszystkim wielkiej i ofiarnej pracy ks. Skorupki, by zaszczepić w sercach [nastoletnich] ochotników wiarę w zwycięstwo i pomoc Boską. Czyż to nie silna wiara trzymała ich i kazała walczyć do upadłego? Słabo wyszkoleni, nie umiejący strzelać ani walczyć bagnetem, szli do szturmów jak starzy żołnierze. (…)
Wiara w słuszność sprawy w 1920 roku oraz w pomoc Najświętszej Maryi Panny przyniosły nam wielkie zwycięstwo.
                                                                                                                                                                      Michalineum, Marki 2009
Bez wątpienia, w kontruderzeniu znad Wieprza kryptolodzy odegrali nieprzecenioną rolę. To na ich pracy, na informacjach o posunięciach i planach bolszewickiej armii pozyskanych przez polskich kryptologów opierała się cała strategia natarcia znad Wieprza. Jednak, nawet sam Marszałek Józef Piłsudski zapytany przed bitwą: „Co teraz będzie? odpowiedział: „Wszystko jest w ręku Boga”. A po bitwie powiedział: „W tych dniach palec Boży dotykał ziemi”.
Te ważne słowa Marszałka, zasłyszane przez płk. Franciszka Arciszewskiego, cytuje ks. Jan Sikora w przedmowie do wspomnień por. Słowikowskiego, dodając: „Naród się modlił, a żołnierz się bił i przyszło zwycięstwo”. (…) Marszałek nie przypisywał sobie zwycięstwa „Cudu nad Wisłą”.
kopia obrazu Jerzego Kossaka pt. Cud nad Wisłą
Ponadto zebrane przez księży jezuitów posługujących w sanktuarium Matki Boskiej Łaskawej, Patronki Warszawy i Strażniczki Polski przy ul. Świętojańskiej w Warszawie świadectwa i zeznania licznych świadków, głównie jeńców bolszewickich uciekających z pola bitwy pod Ossowem i Wólką Radzymińską potwierdzają nadprzyrodzone działanie Maryi. Zjawienie się Matki Bożej na nocnym niebie wywołało u bolszewików ateistów okrzyki: „Matier Bożja” oraz „Matier Bożja brasała puli”.  Jeńcy potwierdzali wielokrotnie zaobserwowane odrzucanie przez Maryję pocisków z powrotem w ich stronę. Stąd  zauważona u wroga nagła słabość, strach i utrata woli walki, skutkujące uciekaniem z pola bitwy w popłochu i amoku, nie zważając na gniew dowódców komisarzy. Według zeznań świadków, w obozach jenieckich bolszewicy nadal przeżywali  zjawienie się Maryi na  niebie w godzinę bitwy pod Ossowem oraz pod Wólką Radzymińską.
(„Matka Boża łaskawa a Cud nad Wisłą” – ks. dra Józefa Bartnika, Wydawnictwo Sióstr Loretanek, 2011)

fot. kościół św. Floriana na Pradze

Na koniec  mareckich uroczystości uczestnicy mieli okazję usłyszeć znajomy głos papieża Polaka, św. Jana Pawła II, który w katedrze św. Floriana w 1999 roku mówił z wdzięcznością o Cudzie nad Wisłą, jak Polak, który z szacunkiem odnosi się do historii przodków:

Ciągle żywa jest w naszych sercach pamięć o Bitwie Warszawskiej, jaka miała miejsce w tej okolicy w miesiącu sierpniu 1920 roku. Mogłem spotkać jeszcze dzisiaj niektórych bohaterów tej historycznej bitwy „o naszą i Waszą wolność” - naszą i Europy. Było to wielkie zwycięstwo wojsk polskich, tak wielkie, że nie dało się go wytłumaczyć w sposób czysto naturalny i dlatego zostało nazwane „Cudem nad Wisłą”.

To zwycięstwo było poprzedzone żarliwą modlitwą narodową. Episkopat Polski zebrany na Jasnej Górze poświęcił cały naród Najświętszemu Sercu Jezusa i oddał pod opiekę Maryi Królowej Polski. Myśl nasza kieruje się dzisiaj ku tym wszystkim, którzy pod Radzyminem i w wielu innych miejscach tej historycznej bitwy oddali swoje życie, broniąc Ojczyzny i jej zagrożonej wolności. Myślimy o żołnierzach, oficerach, myślimy o Wodzu, o wszystkich, którym zawdzięczamy to zwycięstwo po ludzku. Wspominamy, między innymi bohaterskiego kapłana Ignacego Skorupkę, który zginął niedaleko stąd, pod Ossowem. Dusze wszystkich poległych polecamy Miłosierdziu Bożemu. O wielkim „Cudzie nad Wisłą” przez całe dziesiątki lat trwała zmowa milczenia (…) Na nową diecezję warszawsko-praską Opatrzność Boża niejako nakłada dzisiaj obowiązek podtrzymywania pamięci tego wielkiego wydarzenia w dziejach naszego Narodu i całej Europy, jakie miało miejsce po wschodniej stronie Warszawy.

 

Od lat w mareckich uroczystościach uczestniczą kibice Legii Warszawa, którzy na czas hymny państwowego zapalają biało-czerwone race. To oni zawsze dbali o to, aby wszystkie cztery zwrotki hymnu narodowego zostały odśpiewane na uroczystości. W swoim czasie, późniejszym niż oficjalne delegacje, kibice złożyli pod Pomnikiem mareckim charakterystyczny wieniec w kształcie herbu Legii.

 

 

Tekst i zdjęcia: Bogusława Sieroszewska
OdpowiedzPrzekaż dalej

Galeria

Komentarze: 3

  1. Beata pisze:

    Żałosne. Każde odstępstwo od obowiązującej narracji „wprawia w osłupienie” i należy wyrażać święte oburzenie w związku z tym. Ale kiboli wychwalać należy zawsze i wszędzie, tak? Gdzie ta Polska, w której mogą żyć wszyscy? „my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary,a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski,”. Rozumiem, że Autorce postu przytoczony fragment większej całości jest całkowicie obcy, tak samo jak obca jest cała Konstytucja Najmiłościwiej Nam Panującym.
    Brawo, Pani Kamilo, za odwagę, jak zawsze!

  2. Bogusława Sieroszewska pisze:

    Szanowna Pani,
    Nie podoba mi się Pani pogardliwy ton wyrażany słowem „kibole”. Kibicom Legii należy się uznanie, kiedy zachowują się godnie i z honorem, a tak właśnie zachowują się na mareckim cmentarzu. Nikogo nie należy wychwalać bezrefleksyjnie, zawsze i wszędzie.

    Uroczystości na mareckim cmentarzu zawsze miały religijny charakter. Nawet do niedawna pod Pomnikiem była sprawowana Msza Św. polowa. Organizator uroczystości, którym jest Urząd Miasta Marki, również w tym roku miał zamiar odnieść się do 100-letniej narracji Polaków, tj. do nazywania Bitwy Warszawskiej „Cudem nad Wisłą”, chociażby przez przypomnienie zebranym na uroczystości słów Papieża Polaka, św. Jana Pawła II wygłoszonych na warszawskiej Pradze w czerwcu 1999 roku. Papież tłumaczy dlaczego Bitwa została nazwana cudem. On nas rozumiał i utożsamiał się ze wszystkimi, którzy od wieku oddają hołd tym, którzy wtedy pokonali bezbożnych najeźdźców bolszewickich „drogą trudu i cudu”, walką i modlitwą.

    Tak się składa, że Bitwa Warszawska była wojną religijną, w obronie chrześcijańskich wartości. Zdaję sobie sprawę z tego, że ateistom, a za taką uważa się Pani Poseł Kamila Gasiuk-Pihowicz, tak głoszą jej hasła wyborcze, trudno jest w pełni świętować zwycięstwo nad bolszewikami, też ateistami. Stąd ta dezaprobata, wręcz nawet awersja do słowa „cud”.

    Nie ma co gratulować odwagi Pani Poseł. Należy ubolewać, że nie potrafiła powstrzymać się od prowokowania swoją wypowiedzią w miejscu świętym dla katolików, dla markowian. Może Pani Poseł zrobiła to bezwiednie, może wywrotowe interpretacje same cisną się Pani Poseł na usta. Są miejsca, gdzie można debatować w sposób wywrotowy do woli, np. na Czerskiej. Jednakże, uroczystości na cmentarzu to nie czas i miejsce na wywracanie historii do góry nogami. Trzeba brać przykład z kibiców, którzy na mareckim cmentarzu zawsze zachowują się godnie.

    Podsumowując, tyle żalu do całego świata można wyczytać w Pani komentarzu. A czy przypadkiem nie szykuje się jakiś marsz KOD-u w najbliższej przyszłości? Myślę, że tam znalazłaby Pani ludzi podobnego pokroju, którym spokojnie mogłaby Pani się wypłakać i znaleźć zrozumienie. Miłego dnia.

  3. Tomasz Paciorek pisze:

    Kibice Legii Warszawa uczestniczą od wielu lat nie tylko w uroczystych obchodach z okazji rocznicy Bitwy Warszawskiej 1920 r. na cmentarzu przy ul. Bandurskiego w Markach, lecz również w uroczystych obchodach z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego przy Al. Marsz. J. Piłsudskiego w Strudze.

    Zawsze godnie, zawsze z honorem.

Zastrzeżenie
Opinie publikowane na łamach Portalu Społeczności Marek są prywatnymi opiniami piszących – redakcja Portalu nie ponosi za nie żadnej odpowiedzialności.
Osoby publikujące w artykułach lub zamieszczające w komentarzach wypowiedzi naruszające prawo mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

WordPress.org - wdrożenie: ACTIVENET - projektowanie stron internetowych - Warszawa, Marki (zapytań: 52, generowano: 0,569s)